Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 21/10/2017

Scroll to top

Top

Życie na kredycie (isl. Vonarstræti), reż. Baldvin Zophoníasson

Życie na kredycie (isl. Vonarstræti), reż. Baldvin Zophoníasson

fesiwal filmow skandynawskichNie dajcie się zwieść nieporadnemu polskiemu tytułowi – w islandzkim oryginale „Życie na kredycie” nosi tytuł „Ulica nadziei”, a w angielskiej dystrybucji dokonano zgrabnego tłumaczenia „Life in a Fishbawl” (co dosłownie oznacza „Życie w akwarium”, a co po angielsku rozumie się jako życie, w którym nie ma jak się skryć). Ten ostatni tytuł jest najbardziej trafny, bo niewielka islandzka społeczność zna się dobrze, na zasadzie relacji w małym mieście – ale nie na tyle, by wzajemnie chronić się przed traumatycznymi doświadczeniami, powszechnymi jak świat długi i szeroki, po których człowiek chciałby zniknąć z widoku innych.

Poza tym polski tytuł pomniejsza nieco powagę filmu, bo dwa z trzech głównych wątków dotykają spraw ze wszech miar trudnych. Co prawda młoda samotna matka (Eik) rzeczywiście wpada w długi, co sprawia, że postanawia dorabiać jako prostytutka, ale źródła jej zachowań leżą gdzie indziej niż tylko w braku pieniędzy. Podobnie sprawa wygląda w przypadku pijącego na umór poety (Mori), bo jego ‚kredyt’ ma zupełnie inny charakter. Natomiast trzeci wątek dotyczy małżeństwa (Solvi i Agnes), w którym mąż wkracza w progi wielkiego biznesu, pełni rolę łącznika pomiędzy pozostałymi historiami, wnosząc kilka realnych spostrzeżeń na temat relacji biznesowych vel intymnych.

Dwa elementy filmu wyjątkowo udały się reżyserowi Baldvinowi Zophoníassonowi. Po pierwsze zrobił film w pełni równouprawniony, w którym mężczyźni i kobiety bardzo realistycznie wymieniają się silnymi i słabymi osobowościami. Czyni to historię zdecydowanie uniwersalną, mimo pewnych nierówności w warstwie realizmu psychologicznego, zważywszy na wagę problemów z jakimi borykają się bohaterowie.

Drugą mocną stroną filmu są właśnie aktorzy, i to we wszystkich czterech głównych rolach, co trzeba zgłosić do jakiegoś rekordu. Hera Hilmar jako Eik zagrała w zasadzie trzy role i w każdej wypada nieźle (matki, córki i prostytutki – prawie jak Joanne Woodward w „Trzech obliczach Ewy”). Męsko-damska relacja wewnątrz małżeńska ani przez moment nie trąci fałszywą nutą, ale jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie Þorsteinn Bachmann w roli poety Moriego. Kilka scen z jego udziałem, jak ta w której recytuje swój wiersz w ciemnym barze lub, na silne wspomnienie przeszłości, bije dłonią w dłoń jak człowiek, który nie może sobie darować nienaprawialnego błędu, to sceny, które są wartością samą w sobie.

Oczywiście należy zachować wszelkie proporcje. „Życie na kredycie” jest dramatem społecznym pozostającym w szeroko pojętym nurcie kina popularnego, wraz z ogólnikowością tego typu kina, z czego biorą się na przykład wspomniane niedoróbki warstwy psychologicznej. Baldvin Zophoníasson to nie jest jeszcze Von Trier czy Heneke, ale jemu i całej obsadzie gratuluję roboty i polecam ciekawy i dobrze-się-ogladający islandzki dramat.

fesiwal filmow skandynawskichTekst powstał przy okazji współpracy z Festiwalem Filmów Skandynawskich w Darłowie, więcej o festiwalu tutaj i na FB

Tytuł: Życie na kredycie (isl. Vonarstræti)
Reżyseria: Baldvin Zophoníasson
Scenariusz: Birgir Örn Steinarsson, Baldvin Zophoníasson
Premiera: 2014
Czas Trwania: 128 min.
Produkcja: Islandia

Dodaj komentarz