Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 30/04/2017

Scroll to top

Top

„Arizona” w polskim stylu, reż. Ewa Borzęcka, 1997

„Arizona” w polskim stylu, reż. Ewa Borzęcka, 1997

Regularnie przypominam polskie filmy dokumentalne lat 90., nie mogło więc zabraknąć „Arizony”. Trzeba wiedzieć, że szczyty sławy filmu były dwa; pierwszy tuż po premierze – drugi, gdy okazało się, że treść filmu została mocno sfabularyzowana przez twórczynię. Jednak „Arizonę” warto zobaczyć, ponieważ bądź co bądź przypomina nam estetykę Polski lat 90., fenomen post PGR-owskich wsi oraz ponadczasową chęć poprawiania rzeczywistości dla osobistych celów.

Po upadku komuny wieś Zagórki koło Słupska była pierwszą, w której zlikwidowano Państwowe Gospodarstwo Rolne. Jak domino zamykane były kolejne, a dziś już wiemy, że ta „reforma” była całkowicie nieprzygotowana, rzucając ludzi na pastwę bezrobocia i niewątpliwie ubogiej, a czasem rozleniwionej postawy mentalnej wykutej w PRL-u. Różni reformatorzy wolnej Polski biją się dziś w piersi, przyznając, że nie było żadnego planu co zrobić z PGR-ami oprócz prostego pomysłu, by je zamknąć.

„Arizona” pokazuje degrengoladę mieszkańców wsi spędzających czas głównie z butelką taniego wina w ręku, szczujących się nawzajem, żyjących z zapomóg, etc. Obrazki są bardzo mocne, ale jak się okazało, inscenizowane przez Borzęcką. Reżyserka sama przywoziła wino „Arizona” do wsi (bo od nazy taniego wina film wziął swój tytuł), rozdając je za darmo miejscowym pijaczkom. Świnię zarżniętą przez gospodarzy „by nie karmić dla złodziei” też im kupiła, rezygnowała z wywiadów w mieszkaniach wyglądających zbyt porządnie, itp. Dzięki prostym zabiegom powstała porażająca dokumentacja wiejskiej patologii, jak ulał pasująca do stereotypów na temat dawnych PGR-ów.

Mieszkańcy, którzy zgodzili się wystąpić filmie do dziś drapią się w głowę, jak dali się tak podpuścić. Zagórki nie różniły się niczym od innych miejscowości z dawnych PGR, a patologie mieszały się z normalnymi przejawami życia. Nie wspominając, że Polska w latach 90. ciągle była jeszcze krajem mocno rozpitym, nie tylko w małych miejscowościach. Zmiana systemu i krach mocy wytwórczych, a więc brak miejsc pracy, konfrontował się z niską wyobraźnią.

Pytanie tylko czy ta wyobraźnia rzeczywiście była tak niska. Borzęcka spędza ze swoimi bohaterami sporo czasu i odgrywają oni tak wiele złożonych scen, że trudno uwierzyć, że nie rozumieją co się wokół dzieje. „Arizona” nie jest tylko umiejętnym montażem smętnego życia. Bohaterowie robią ewidentny wysiłek dla reżyserki, odgrywając pełnowymiarowe role. Talent Borzęckiej do inscenizacji jest na tyle widoczny, że może nie powinien stanowić zarzutu? Może powinniśmy umieścić go w nowej kategorii, pomiędzy mockumentem, fabułą a dokumentem?

Co jednak ważne, film odbija się na życiu mieszkańców do dziś, kilkanaście lat później. I to jest chyba najpoważniejszy zarzut jaki można postawić reżyserce. Zagórki stały się pośmiewiskiem regionu. Nie można zapominać, że w latach 90. TV było potężnym medium. Jak coś pokazali w telewizji, znaczy, że prawda… Na wieść o zamieszkiwaniu Zagórek sypały się rubaszne żarty w urzędach czy autobusach podmiejskich. Straumatyzowani mieszkańcy, szczególnie ci, którzy brali udział w filmie, nie wychodzili z domu, bądź nie przyznawali się skąd są.

Według reportażu Radia Trójmiasto, powstałego w roku 2012, miejscowość zmienia się tak samo, jak zmienia się prowincjonalna i uboga Polska, czyli powolutku, acz konsekwentnie, o czym opowiada gminny urzędnik. Każdy mieszkaniec ma samochód, jak z satysfakcją podkreśla jeden z mieszkańców, do pracy dojeżdża się do Słupska, część pracuje zagranicą. Narzekanie na rzeczywistość miesza się z pełnym werwy głosem młodych, mówiących, że to już nie te czasy, „teraz można dużo”. A czy pamiętają film (zrobiony, gdy mieli kilka lat)? Pamiętają, fama została…

„Arizona” to mieszanka fikcji z faktami. Jeśli ktoś chce zobaczyć plastyczną wizję patologii w biednej wsi pełnej bezrobotnych, to film nadaje się do tego świetnie. Pamiętajmy jednak, że jest to inscenizacja, a nie sposób na życie wszystkich mieszkających tam ludzi. Estetyka PGR-owska również warta jest zapamiętania, bo zrujnowane dworki, rozgrabione budynki magazynowe i zaśmiecone podwórka to prawdziwy los wielu upadłych państwowych gospodarstw.

A chęć twórcy na zrobienie kariery w przyspieszonym tempie? Stara jak świat. W kraju tej prawdziwej Arizony jest wiele znanych przykładów. W drugiej połowie lat 90., niejaki Stephan Glass z magazynu The New Republic zasłynął fałszowaniem większości swych artykułów. Wymyślał wydarzenia, spotkania, dialogi i cytaty. Prowadził swój proceder przez trzy lata, nieomal doprowadzając szacowne pismo do upadku, po tym jak prawda wyszła na jaw. Podobną wpadką wykazał się słynny The New York Times, którego młoda gwiazda reportażu, niejaki Jayson Blair, w pierwszych latach XXI w. sfałszował mnóstwo tekstów, dzięki czemu reputacja dziennika legła na na pewien czas w gruzach. A tymczasem Ewa Borzęcka przywozi tanie wino i świniaka. Taka wyobraźnia jakie okoliczności.

Tytuł: Arizona
Reżyseria i Scenariusz: Ewa Bożęcka
Premiera: 1997
Czas Trwania: 46 min.
Produkcja: Polska

cały film

Dodaj komentarz