Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 25/05/2017

Scroll to top

Top

Sztuka znikania, reż. Bartek Konopka, Piotr Rosołowski, 2013

Sztuka znikania, reż. Bartek Konopka, Piotr Rosołowski, 2013

Przez kina przemknął jak meteor, lecz ja, pokonując niemoc w niedzielne samo południe, zdążyłem obejrzeć „Sztukę Znikania” na jednym z ostatnich seansów tegoż. Za to poświęcenie przyszła nagroda w postaci dawki energii magicznym sposobem wstrzykniętej w krwioobieg. „Magia” to słowo klucz, gdyż reżyserzy Bartosz Konopka i Piotr Rosołowski stworzyli historię, która bez czarów nie mogła się obejść. Oto Amon Fremon, haitański kapłan voodoo, w przeddzień wybuchu „Solidarności” przybywa do Polski. Ściąga go tutaj Grotowski, wybitny twórca i ekspermentator teatralny. Zła energia, która na tle szarych ulic bije z polskich twarzy, skłania bohatera do poświęcenia na rzecz naszego utrapionego ducha.

Konstrukcja dokumentu opiera się na kolażu wywiadów z Amonem zilustrowanych archiwalnymi zdjęciami z ówczesnych wydarzeń w Polsce. Wstęp stanowi krótka haitańska sekwencja zrealizowana współcześnie. Całość spaja czysta filmowa forma animowana w rytm transowych bębnów towarzyszących szamańskim rytuałom. Twórcy odeszli od standardowej dokumentalistyki, by posługując się wizją i dźwiękiem, zobrazować stan ducha narodu utrapionego komunizmem. Wykorzystują niebywałe pochodzenie człowieka, który pojawiając się niespodziewanie na naszym padole łez, z jednej strony niesie w sobie tożsamość kompletnie odmienną, a z drugiej strony w wyjątkowy sposób powiązanej z „polskością”.

Legendy ludowe o Polakach walczących przeciw wojskom napoleońskim u boku Haitańczyków mają swoje podstawy. Funkcjonują również po tamtej stronie oceanu choć zapewne w nieco innym kontekście. Ten wspólny mianownik tworzy wyjątkowo oryginalny przypadek „obcego” i współrodaka zarazem. Amon to co widzi i czuje w Polsce, diagnozuje jako kapłan voodoo. Jako „Polak” bierze na siebie odpowiedzialność za innych. Z opisu „magicznego” film wywiązuje się znakomicie – przypomina rytuał transmitujący emocje czasu narastającej rewolucji w PRL. Posługując się obrazami filmowymi, twórcy w niezwykle wyrazisty sposób objawiają polską obrzędowość i jej uniwersalne odniesienia.

Mimo bardzo intensywnego przekazu część kluczowych informacji niezbędnych dla zrozumienia motywów lub okoliczności zdarzeń jest tu umiejętnie przemycona. Jedna tylko uwaga: ponieważ w momencie rozpoczęcia seansu byłem widzem całkowicie dziewiczym, bez jakiejkolwiek wiedzy o filmie; przyznaję, iż szczątkowe informacje podane w zakończeniu wprowadziły mnie w konfundację. Transowy rytm, w który wszedłem podczas projekcji, został nieco przygaszony natychmiastowymi pytaniami o stopień realności.

Musimy zdawać sobie sprawę, że „Sztuka znikania” to film kreacyjny (czasami zwany mockumentem). Owszem, Amon w istocie przybył do Polski, był kapłanem vodoo i spędził pewien czas z Grotowskim. Jednak zachowało się po nim tyko jedno zdjęcie i – jak rozumiem – strzępy wywiadów. Celem autorów nie było udokumentowanie obecności bohatera w Polsce, ani klasyczna forma dokumentalna.

Film wymaga pewnego zaplecza wiedzy o czasach, o których opowiada. Jako realista obawiam się, że zamysł twórców może nie być czytelny dla dużej grupy odbiorców. Kim jest Grotowski wie kilka procent polskiego społeczeństwa. Niektóre odniesienia do stanu stanu wojennego, strajków i codziennego życia w PRL mogą być nieznane – a zatem niezauważone – przez młode pokolenie widzów. Choć trudno te wszystkie potrzeby pogodzić, to w mojej ocenie wstęp lub zakończenie filmu mogłyby być delikatnie uzupełnione, aczkolwiek rozumiem przymus zachowania dyscypliny w celu zachowania stylu od początku do końca.

Spoiwem filmu jest jego doskonały montaż, przed którym chylę czoła. Świetna muzyka autorstwa Maćka Cieślaka (znanego ze ‚Ścianki”), buduje atmosferę rytualnego „święta”. Powstanie „Sztuki znikania” jest ważne nie tylko dzięki jego dobremu poziomowi i oryginalnej formie. To nieczęsto spotykany obraz, w którym twórcy potrafią przenieść uczucia widza w inną, docelową przestrzeń. To szczególnie ważne w kontekście pamięci o PRL, modyfikowanej przez niektórych np. w postaci tęsknoty za Gierkiem i innych tego typu pomysłach. W mojej ocenie, dla tych, dla których odniesienia w filmie są w pełni zrozumiałe, jest on bliski perfekcji.

Tytuł: Sztuka znikania (ang. Art of Disappearing)
Reżyseria: Bartek Konopka, Piotr Rosołowski
Scenariusz: Piotr Rosołowski, Bartek Konopka
Montaż: Andrzej Dąbrowski
Premiera: 2013
Czas Trwania: 52 min.
Produkcja: Polska

Treściwa rozmowa z Bartkiem Konopką na temat filmu:

Dodaj komentarz