Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 27/01/2022

Scroll to top

Top

Slow West, reż. John Maclean

Slow West, reż. John Maclean

W „Slow West” pierwszym chwytem trzymającym widza przed ekranem są kreacje Michaela Fassbendera oraz, a może przede wszystkim, Kodiego Smit-McPhee’a. Prosty pomysł konfrontacji dwóch odmiennych osobowości dobrze się tu sprawdza, gdyż Fassbender jako samotnik Silas twardo stąpa nogami po ziemi – podczas gdy młody „Jay” buja głową w obłokach, niosąc dziewiczą niewinność po brudnej krainie. W konsekwencji nasza dualna natura zmusza do identyfikacji z obydwoma bohaterami, w nadziei na odnalezienie złotego środka. Życie bywa jednak bardziej brutalne niż byśmy chcieli, przynajmniej w dzikiej Ameryce.

Fabuła „Slow West” jest prosta jak przeładowanie rewolweru, ale ten minimalizm, w połączeniu z wciągającymi charakterami bohaterów, okazał się siłą filmu. Podróż dwóch przypadkowych wędrowców ma być wspominkiem z czasów narodzin „kraju wolności” i komentarzem do zmitologizowanej przeszłości. Pretekstem jest poszukiwanie przez młodzieńca zagubionej miłości, ale tak naprawdę najważniejsza jest wolność. Jay, mimo że pochodzi z kasty uprzywilejowanej społecznej, niesie w sobie demokratyczną wolność nieskrępowanych marzeń na „młodym” kontynencie, bez wielmożnego państwa, pańszczyzny i dziesięciny. Problem polega tylko na tym, że dla pozostałej większości cała ta samodzielność owocuje głównie doborem broni o dowolnym kalibrze i nieustannym strzelaniem, najlepiej w plecy lub zza krzaka.

John Maclean, szkocki scenarzysta i reżyser zarazem, nawiązał zatem do coraz bardziej powszechnego nurtu opowiadającego o brutalnych praktykach ojców założycieli USA. Sugestywną kropkę nad „i” położył w postaci kilku wstrzymanych kadrów w ostatniej sekwencji filmu. Nie da się nie zauważyć, że część odniesień „Slow West” bardzo mocno koresponduje z klasykiem poetycznego westernu, jakim jest „Truposz” Jarmuscha. Recytacje poezji, formacje gwiazd wskazywane przez Jaya i atmosfera melancholijnej śmierci w bezlitosnym otoczeniu to przecież wypisz wymaluj skrótowa charakterystyka przygód Wiliama Blake’a ze słynnego filmu amerykańskiego reżysera.

„Slow West” można zatem uznać za smakowity aperitif przed pełnym daniem mistycznej podróży w dzikiej Ameryce w „Truposzu”. Nawet w dźwiękach gitary przygrywającej zza kadru słychać posmak słynnych brzmień wykreowanych przez Neila Younga do filmu Jarmuscha i obie ścieżki dźwiękowe polecam bez wahania. Estetyczna inspiracja MacLeana nie musi być jednak żadnym zarzutem, bo przecież poszukiwanie miłości i wolności jest bez końca powtarzalną ludzką potrzebą. Podróż Jaya i Silasa przyspiesza tętno, przemiennie tonując je sentymentalną zadumą. Mimo tak trudnego zadania reżyser utrzymał bardzo dobry rytm narracyjny, co czyni film w pełni samodzielnym i godnym polecenia.

Tytuł: Slow West
Reżyseria: John Maclean
Scenariusz: John Maclean
Premiera: 2015
Czas Trwania: 84 min.
Produkcja: Nowa Zelandia, Wielka Brytania

Umieszczam oryginalny zwiastun, gdyż polski jest zbyt dużym spoilerem jak na mój gust

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.