Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 21/10/2017

Scroll to top

Top

Slow West, reż. John Maclean

Slow West, reż. John Maclean

W „Slow West” pierwszym chwytem trzymającym widza przed ekranem są kreacje Michaela Fassbendera oraz, a może przede wszystkim, Kodiego Smit-McPhee’a. Prosty pomysł konfrontacji dwóch odmiennych osobowości dobrze się tu sprawdza, gdyż Fassbender jako samotnik Silas twardo stąpa nogami po ziemi – podczas gdy młody „Jay” buja głową w obłokach, niosąc dziewiczą niewinność po brudnej krainie. W konsekwencji nasza dualna natura zmusza do identyfikacji z obydwoma bohaterami, w nadziei na odnalezienie złotego środka. Życie bywa jednak bardziej brutalne niż byśmy chcieli, przynajmniej w dzikiej Ameryce.

Fabuła „Slow West” jest prosta jak przeładowanie rewolweru, ale ten minimalizm, w połączeniu z wciągającymi charakterami bohaterów, okazał się siłą filmu. Podróż dwóch przypadkowych wędrowców ma być wspominkiem z czasów narodzin „kraju wolności” i komentarzem do zmitologizowanej przeszłości. Pretekstem jest poszukiwanie przez młodzieńca zagubionej miłości, ale tak naprawdę najważniejsza jest wolność. Jay, mimo że pochodzi z kasty uprzywilejowanej społecznej, niesie w sobie demokratyczną wolność nieskrępowanych marzeń na „młodym” kontynencie, bez wielmożnego państwa, pańszczyzny i dziesięciny. Problem polega tylko na tym, że dla pozostałej większości cała ta samodzielność owocuje głównie doborem broni o dowolnym kalibrze i nieustannym strzelaniem, najlepiej w plecy lub zza krzaka.

John Maclean, szkocki scenarzysta i reżyser zarazem, nawiązał zatem do coraz bardziej powszechnego nurtu opowiadającego o brutalnych praktykach ojców założycieli USA. Sugestywną kropkę nad „i” położył w postaci kilku wstrzymanych kadrów w ostatniej sekwencji filmu. Nie da się nie zauważyć, że część odniesień „Slow West” bardzo mocno koresponduje z klasykiem poetycznego westernu, jakim jest „Truposz” Jarmuscha. Recytacje poezji, formacje gwiazd wskazywane przez Jaya i atmosfera melancholijnej śmierci w bezlitosnym otoczeniu to przecież wypisz wymaluj skrótowa charakterystyka przygód Wiliama Blake’a ze słynnego filmu amerykańskiego reżysera.

„Slow West” można zatem uznać za smakowity aperitif przed pełnym daniem mistycznej podróży w dzikiej Ameryce w „Truposzu”. Nawet w dźwiękach gitary przygrywającej zza kadru słychać posmak słynnych brzmień wykreowanych przez Neila Younga do filmu Jarmuscha i obie ścieżki dźwiękowe polecam bez wahania. Estetyczna inspiracja MacLeana nie musi być jednak żadnym zarzutem, bo przecież poszukiwanie miłości i wolności jest bez końca powtarzalną ludzką potrzebą. Podróż Jaya i Silasa przyspiesza tętno, przemiennie tonując je sentymentalną zadumą. Mimo tak trudnego zadania reżyser utrzymał bardzo dobry rytm narracyjny, co czyni film w pełni samodzielnym i godnym polecenia.

Tytuł: Slow West
Reżyseria: John Maclean
Scenariusz: John Maclean
Premiera: 2015
Czas Trwania: 84 min.
Produkcja: Nowa Zelandia, Wielka Brytania

Umieszczam oryginalny zwiastun, gdyż polski jest zbyt dużym spoilerem jak na mój gust

 

Dodaj komentarz