Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 28/04/2017

Scroll to top

Top

Skłóceni z życiem (ang. The Misfits), reż. John Huston, 1961

Skłóceni z życiem (ang. The Misfits), reż. John Huston, 1961

By walczyć ze swym powierzchownym wizerunkiem, Marilyn Monroe przeniosła się do Nowego Jorku kilka lat przed realizacją „The Misfits”. Szlifowała umiejętności aktorskie w słynnym Actors Studio, jednocześnie celebrując małżeństwo z uznanym dramatopisarzem Arthurem Millerem. Przystępując do seansu byłem ciekaw jak Monroe podjęła walkę z własnym stereotypem seksownej idiotki i przypisanej jej ikonicznej roli społecznej. Jednak okazało się, że film był znaczący nie tylko dla niej, ale także dla całego szeregu pozostałych bohaterów. Zapisali się w historii nie tylko dzięki wyraziście wykreowanym portretom psychologicznym, ale ciekawym kontekstom osobistych biografii i dotknięciu klątwą niemal wszystkich głównych aktorów powyższego filmu.

„The Misfits” jest w pełni zasłużonym klasykiem. Prócz Marilyn Monroe, w głównych rolach słynni Clark Gable oraz Montgomery Clift. Dzięki naturalnej scenografii i autorskiemu scenariuszowi męża, światła na planie nareszcie nie kształtują Marilyn na podobieństwo jej podobizny z popularnych plakatów filmowych. Jest tu bardziej ludzka i swobodna, choć niestety głoś grzęźnie ciągle w przesłodzonym tonie płochliwego łabędzia. W rewanżu Clark Gable prezentuje męską siłę w swej przestarzałej formie, a Montgomery Clift przekonująco zmaga się z niepewnością młodego mężczyzny.

„Przełom” to zatem słowo klucz w tej opowieści. Męskość podejmująca tylko niezależne decyzje na rzecz świętej „wolności”, odchodzi wraz z pokoleniem ostatnich cowboyów. Młodość, w zmieniającej się obyczajowości, nie potrafi określić swojej postawy. Wreszcie, jest to również jeden z filmów przełamujących klasyczną formę kina hollywoodzkiego, uciekając ze studia filmowego na bezbrzeżną prerię. Sekwencja z polowania na mustangi to z całą pewnością jedne z najpiękniejszych scen w historii kina. Plastyczność ujęć podczas walki z dzikimi mustangami, na tle których rozgrywa się dramat bohaterów zmagających się na przemian z własnym „ja” bądź niedojrzałym ego partnera, uzupełniają się w sposób niepowtarzalny.

The MisfitsCzy prawdziwy głos Marilyn przebił się przez aktorską rolę? Pewnie należałoby zadać sobie pytanie, czy taki głos była w stanie w ogóle z siebie wydać. W trakcie realizacji filmu destrukcji uległo małżeństwo z Millerem, co zakończyło się rozwodem po zakończeniu zdjęć. Zły stan emocjonalny Monroe doprowadził ją do decyzji o podjęciu leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Po szybkiej ucieczce z placówki kolejne działania nie dawały poprawy, topiąc gwiazdę w alkoholu i środkach psychotropowych. Zaczęła pracę nad kolejnym filmem, którą jeden ze współpracujących aktorów komentował jako „pierwszy raz w życiu, gdy zrozumiał czym jest terror, w odróżnieniu od złości, szantażu czy smutku” – w kontekście postawy gwiazdy na planie. Tego filmu już nie ukończyła. Kilkanaście miesięcy po premierze „The Misfits” znaleziono ją martwą po przedawkowaniu środków uspokajających.

Możliwe, że jedynym głosem, który mogła używać Marilyn Monroe był głos sceniczny. Ten własny toczyła ciężka choroba – całkiem prawdopodobne zatem, że jedna z ostatnich scen, w której aktorka wpada w histeryczną złość przeciw otaczającym ją mężczyznom, jest jej najbardziej autentycznym komentarzem. Tylko krzycząc była w stanie wyjść z roli cukierkowej damy. Dokonując jednak chłodnej oceny, trzeba stwierdzić, że ograniczony warsztat Monroe wpływa na odbiór całego filmu, odejmując mu trochę mocy.

The Misfits

Clark Gable i Montgomery Clift

Smutny los oczekiwał też pozostałych aktorów. Clark Gable zmarł kilka miesięcy po zakończeniu zdjęć z powodu rozległego zawału. Według niektórych spowodował go ogromny wysiłek, jakiemu podczas realizacji scen polowania na mustangi poddany został niemal 60-letni aktor. Ewentualnie powodem był wysiłek związany z długością pracy na planie, poddanej surowemu oku reżysera. John Huston nie kazał powtarzać tylko jednej sceny w całym filmie. Tak czy inaczej, scena pojedynku z mustangiem robi niesamowite wrażenie i zapisała się w historii kina.

Następny w kolejce był Montgomery Clift, czyli ukochane dziecko Hollywood (i Elizabeth Taylor, acz platonicznie, ze względu na skrywana orientację aktora).  Zmagając się z własną osobowością i alkoholem, zanurzony w zawodowej apatii i stroniący od ludzi, został znaleziony martwy w swoim apartamencie w 1966 r., kilka lat po realizacji. Jedynie czwarta postać, Eli Wallach, pełniący wiodącą rolę w początkowej części filmu, na przekór partnerom ma dziś 99 lat, a aktywny zawodowo jako aktor był do roku 2010 (edycja: Wallach zmarł w czerwcu 2014 r.)

Na koniec kilka jeszcze słów na temat tytułu. Polskie tłumaczenie jest do przyjęcia, choć nie odzwierciedla w pełni uniwersalności oryginału. Słowo „misfit” oznacza niedopasowanie, bycie innym, nieprzystosowanym, itp. Jest to pojęcie uniwersalne, np. bohaterowie udają się na łowy dzikich koni, czyli „misfit horses”. Pojedynek między kulturą i naturą, psychologczne tarcie między bohaterami i ich walka z samymi sobą oraz prawdziwe losy aktorów pokrywają się zatem ze znaczeniem słowa „misfit” na bardzo wielu poziomach.

Tytuł: Skłóceni z życiem (ang. The Misfits)
Reżyseria: John Huston
Scenariusz: Arthur Miller
Premiera: 1961
Czas Trwania: 124 min.
Produkcja: USA

Zwiastun (z polskimi napisami)

cały film (w oryginale)
https://www.youtube.com/watch?v=1lQ7xQfNMmc

Dodaj komentarz