Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 14/12/2017

Scroll to top

Top

Scena zbrodni (ang. The Act of Killing), reż. Joshua Oppenheimer, 2012

Scena zbrodni (ang. The Act of Killing), reż.  Joshua Oppenheimer, 2012

Już dawno treść filmu nie pozostawiła mnie w takim osłupieniu jak „The Act of Killing”. Nieprzygotowany widz już od pierwszych scen poczyna odczuwać co najmniej zaniepokojenie, gdy pogodny Anwaro Cango skąpany indonezyjskim słońcem rozpoczyna swobodną opowieść o najlepszych technikach zadawania śmierci… Tak zaczyna się porażająca opowieść polityczno-społeczna, a jej narracja prowadzona jest równie sugestywną metodą. Kontrowersje co do metodologi uczyniły film powszechnie znanym, a forma plus treść przyniosły nominację do Oscara.

W latach 50. socjalizm pojawiał się w wielu azjatyckich krajach, nie tylko w tak oczywistych jak Wietnam czy Korea. W Indonezji zlikwidowano groźbę komunizmu w sposób, którego nie powstydziliby się najwięksi kaci NKWD. Co więcej, uczestników tamtych wydarzeń uznaje są za indonezyjskich bohaterów, nomen omen niczym w propagandowych filmach radzieckich, a oni sami opowiadają swoje doświadczenia z pełną satysfakcją. I właśnie dlatego metoda opowieści przybiera tak zaskakujący kształt.

Chciałoby się  momentami powiedzieć, że realizacja filmu jest wręcz „piękna”, jednak w obliczu czynów dokonywanych przez bohaterów tego typu przymiotniki grzęzną w gardle. Szczególnie, że koncept filmu opiera się na pomyśle, by bohaterowie nie tylko opowiadali o swoich czynach, ale spróbowali część z nich odtworzyć.

Anwar Cango wraz z kolegami, w oldschool-owych garniturach i gangsterskich kapeluszach (nie bez przypadku), w profesjonalnym studio, fachowej scenografii, świetle, wizażu itd., odgrywają pojedyncze wydarzenia, by w finale inscenizować jeden ze snów Anwara. Tego typu forma narracyjna wymyślona przez Oppenheimera aktywizuje bohaterów w niepowtarzalny sposób, uruchamiając trudny do przewidzenia proces.

Połączenie faktów z formą zamienia opowieść w nierealny sen i chyba tylko dzięki temu łatwiej pogodzić się z poziomem (nie)świadomości społecznej bohaterów. Owa świadomość kreuje i odtwarza obraz indonezyjskiej cywilizacji tak wyraziście, że nieco zapomniane na świecie wydarzenia z lat 60. XX w. zostały na stałe utrwalone, bo „Scena zbrodni” bez wątpienia zapisze się w historii kina.

Jednocześnie film buduje głęboki rys struktury emocjonalnej poszczególnych postaci. Jej konstrukcja, przynajmniej częściowo, może uzmysławiać źródła przemocy będącej niezbywalną historią ludzkiego rodu. Określenie Hanny Arendt „banalność zła” stworzone w odniesieniu do nazistów, nie bez powodu zostało przypomniane przez recenzentów przy okazji powyższego tytułu

„The Act of Killing” to wielkie, acz podstępne dzieło. Nie tylko sugestywnie opisuje przeszłość, zwodząc własnych bohaterów. Nie tylko na nowo wpływa na ich relację ze światem, ale także daje widzowi niepowtarzalny przykład dwoistości ludzkiej natury, której obraz zmusza każdego z nas do uniwersalnej refleksji. „Scenę zbrodni” trzeba zobaczyć.

Tytuł: Scena zbrodni (ang. The Act of Killing)
Reżyseria: Joshua Oppenheimer
Premiera: 2012
Czas Trwania: 115 min.
Produkcja: Dania, Norwegia, Wielka Brytania

Zwiastun

Dodaj komentarz