Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 15/12/2017

Scroll to top

Top

Pola X, reż. Léos Carax, 1999

Pola X, reż. Léos Carax, 1999

Nie miałem pewności, czym jest francuski „neogotyk” filmowy, ale po obejrzeniu reprezentanta nurtu, czyli „Pola X”, już wiem, że warto by się było trochę dokształcić. Niewiele widziałem współczesnych filmów o tak fantazyjnej i ponadczasowej formie fotograficznej. W kadrach Leos Caraxa, reżysera filmu, każda scena drży od wibracji, a nadejście kataklizmu jest pewne. Pozycja zapewne nie dla każdego – jeśli niezrozumiałe zachowania bohaterów filmowych niezmiernie cię irytują, zadania z logiki traktujesz jak największą rozkosz, a nierozpoznany wewnętrzny „pęd” nigdy nie rzucił cię w nieznane miejsca – to może nie być film dla ciebie.

Scenariusz opiera się na powieści „Pierre” autorstwa Hermana Melville’a. A w niej młody pisarz w poszukiwaniu natchnienia i próbie zrozumienia własnych potrzeb, wpada, że tak to nazwę, w duchowo-fizyczny „ciąg”. Proces inicjuje tajemnicza postać i majacząca w ciemnościach namiętność. Cała moc filmu wynika z wyzwolonej energii psychicznej bohatera odkrywającej przed nim samym kolejne nieznane poziomy zmieniające jego życie.

Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy operatorskiej Érica Gautier (pod dyktando bardzo precyzyjnego reżysera). Oto film z końca lat ’90. w teoretycznie dość klasycznej estetyce zdjęciowej tamtego czasu. Film współczesny, a jednak scenografia, krajobrazy, Pola X, reż. Leos Caraxkadrowanie i czysta wyobraźnia reżysera i operatora zamieniają całość w ponadczasową ucztę estetyczną. Dzięki metodzie narracyjnej i fotografii Carax stopniowo wprowadza i umiejętnie podtrzymuje emocjonalną bombę rosnącą w bohaterze.

Co do pojęcia neogotyku, to właśnie wymienione powyżej elementy – pozbawione schematów fabularnych, czerpiące ze zróżnicowanych form i gatunków filmowych – są między innymi jego wyznacznikiem. Klasyfikacje są jednak złudne. Léos Carax słynie z niezależności i nie sądzę by jakiekolwiek przynależności były mu potrzebne. Podobno jest skrytym i małomównym człowiekiem w osobistym kontakcie, ale w jego filmach na pewno tego nie widać, o nie – szaleństwo gwarantowane.

Główną rolę gra Guillaume Depardieu, wyrodny syn starego Depardieu, ewentualnie; dobry syn wyrodnego ojca – różnie mówią. W moim przekonaniu Guillaume spisał się świetnie. Chciał czy nie chciał, miał w genach naturalną identyfikację z rolą. „Miał” ponieważ w 2008 r., w wieku 37 lat zmarł, co było efektem jego szaleńczej i eksploatującej drogi życiowej. Wykończył się toną prochów i alkoholu, i choć ostatnie lata żył w trzeźwości walcząc o zdrowie, było za późno dla jego wyniszczonego organizmu. To wyjątkowo smutna biografia zważywszy na dzielną walkę jaką podjął w ostatnich latach życia.

Film reklamowano udziałem Catherine Deneuve i „odważnym scenom erotycznym”. Prawda jest taka, że Deneuve gra tu rolę mocno drugoplanową, odważna scena erotyczna jest tylko jedna (ale jaka…), a prawdziwym obiektem zainteresowania reżysera, prócz Depardieu, jest Yekaterina Golubeva, grająca drugi wiodący charakter. Golubeva w tamtym czasie byłą partnerką Caraxa i mówi się, że film jest rodzajem hołdu dla niej – i coś w tym jest. Choć można też rzec, że to hołd dla wolności twórczej i swobody spojrzenia na drugą stronę lustra ludzkiej psychologii. Filmowy „Pierre” spala się w swoich pragnieniach i trudno o lepszą ekranizację tego procesu.

Tytuł: Pola X
Reżyseria: Léos Carax
Scenariusz: Jean-Pol Fargeau, Lauren Sedofsky, Leos Carax
Premiera: 1999
Czas Trwania: 134 min.
Produkcja: Francja, Japonia, Niemcy, Szwajcaria

Zwiastun 1

Zwiastun 2

 

Dodaj komentarz