Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 21/10/2017

Scroll to top

Top

„Po burzy”, czy w trakcie? /reż. Hirokazu Koreeda/

„Po burzy”, czy w trakcie? /reż. Hirokazu Koreeda/

alekino„Po burzy” to ciekawe studium końcowego etapu rozpadu małżeństwa i prób ukojenia wewnętrznego niepokoju głównego bohatera. Kameralna opowieść Hirokazu Koreedy nadaje się zarówno do oglądania jak i do słuchania, gdyż dialogi bezpretensjonalnie prowadzą po mapie jego rozterek. Dyskusje i starcia bohaterów pierwszego jak i drugiego planu krok po kroku budują pole wewnętrznego konfliktu Ryoty (Hiroshi Abe). Wspólny status (byłych) małżonków, związany z wiekiem i rodzicielstwem, objawia się odrębnymi postawami.

Istotą konfliktu jest pytanie o to kim i jakim być, a jego objawy pełną parą wpisują się w dyskurs dotyczący kryzysu męskości, nawet lekko ocierając się o stereotypy zważywszy na wątek hazardowych słabości Ryoty, ale może jest to japońska specyfika. Co najważniejsze Hirokazu Koreeda ciekawie zwraca uwagę na fakt, że męski indywidualizm działa jak broń obosieczna, bo odrzucając rozwiązania oferowane z zewnątrz, zamyka się w świecie podzielonym na zwycięzców i wiecznie aspirujących.

Jak przystało na kino autorskie, reżyser nie pomija ważnego dla niego tematu, jakim jest badanie źródeł naszej jednostkowej tożsamości. W „Jaki ojciec taki syn” opowiadał o dwóch rodzinach, których dzieci zostały zamienione w szpitalu – stawiając kwestię genów kontra przywiązanie do kilkuletniego dziecka. W „Naszej młodszej siostrze” porusza temat adopcji przyrodniej siostry, a w „Życzeniu” łączy siły z chłopcem próbującym odbudować związek swych rodziców. Dla Koreedy dzieciństwo jest samotną podróżą przez świat wyrugowany z miłości – a co najwyżej walką o miłość. Bohaterowie „Po burzy” wpisują się w podobny schemat, a międzypokoleniowe dziedziczenie cech działa na wyobraźnię na zasadzie przekleństwa. W tym kontekście kamera wymownie spogląda także na syna bohaterów, Shingo.

Koreeda ma dużą umiejętność niezauważalnego zamykania i otwierania różnych perspektyw, dlatego opowieść płynie autentycznym nurtem. Kluczem jest dialog i pokazanie odmiennych postaw. Co istotne z tematem współgra styl. Naturalne światło i proste kadry osadzają opowieść w uniwersalnym otoczeniu. Polski widz może być nawet zdziwiony, gdy zobaczy zagracone mieszkanko matki Ryoty, w którym odbywają się kluczowe sekwencje filmu, czy też obrazki blokowiska, na którym się znajduje. Komentarze bohaterów na temat tego miejsca nie różnią się niczym od tych, które możemy usłyszeć na własnych, podobnych podwórkach.

Niewątpliwie Hirokazu Koreeda jest bezwzględny dla bohaterów spod swego pióra, w ten sposób udowadniając jak twardo stoi na ziemi. Ale nie jest też w stanie ukryć jakim romantykiem jest głęboko w duszy, co widać w empatii jaką ich darzy. Przewijający się od pierwszych scen motyw nadchodzącego tajfunu to oczywiście proste odniesienie do uczuciowej potyczki z głównego wątku. Tajfun może być pułapką i odciąć drogi ucieczki, ale przecież następnego dnia obradza wypogodzonym niebem, czasem w niezmienionej, a czasem w innej scenerii.

alekinoTekst ukazał się przy okazji współpracy z sekcją AleKino+ na 16. FF Nowe Horyzonty. Więcej o filmach z tej sekcji na stronie festiwalu tutaj

Tytuł: Po burzy (jap. Umi yori mo mada fukaku, ang. After the Storm)
Reżyseria: Hirokazu Koreeda
Scenariusz: Hirokazu Koreeda
Premiera: 2016
Czas Trwania: 117 min.
Produkcja: Japonia

Na zachętę piękny klip z filmów Koreedy

Dodaj komentarz