Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 18/10/2017

Scroll to top

Top

Pisarskie pióro kontra „non fiction” w filmie „Powstanie Warszawskie”

Pisarskie pióro kontra „non fiction” w filmie „Powstanie Warszawskie”

Bardzo dobrze, że powstał film „Powstanie Warszawskie”. Pomysł jego realizacji odpowiada współczesnym oczekiwaniom, by opowiadać o przeszłości w pomysłowy i nowoczesny sposób. Skoro chcemy atrakcyjnie prezentować naszą historię i wymownie spoglądać w oczy sąsiadom nieznającym naszych dzielnych poczynań (niezależnych przecież od ocen samego wybuchu powstania), należy realizować właśnie tego typu projekty. Patrząc na naszych ojców czy dziadków, staramy się przyciągać ich ku życiu, które ma trwać, którego częścią mają być i oni, i my, a powyższy film świetnie się z tego zadania wywiązuje. Pieczołowicie odrestaurowane kadry archiwalnych taśm (o czym pisałem tutaj), naturalne i w kolorze twarze dziewczyn i chłopaków okrutnie uświadamiają, że równie dobrze mogliby to być nasi przyjaciele ze współczesnego miasta. Niestety nie może się obyć też bez łyżki dziegciu, gdyż to co film tak szczodrze daje w warstwie plastycznej, częściowo odbiera wymyślona fabuła.

„Powstaniu Warszawskiemu” należą się pochwały za niemal każdy element warsztatu. Mamy tu precyzyjną i niepowtarzalną rekonstrukcję obrazu. Muzyka umiejętnie włącza się w stan podniesionej gotowości, dramatu walki lub momentów wytchnienia i zabawy. Film cechuje dobry montaż, którego braki wynikają zapewne z bardzo ograniczonej ilości materiałów. Czapki z głów także przed dźwiękowcami odtwarzającymi tak wielką ilość odgłosów wojny, dźwięków tła, dialogów, etc. Zrekonstruowana warstwa dźwiękowa jest świetnie rozłożona na kilka planów, co nadaje filmowi pełny realizm w tym względzie. Oprócz magnetycznych twarzy warszawian AD 1944, film daje też odczuć ciężar gatunkowy miasta, powoli walącego się w gruzy. Sporo ujęć panoramicznych oraz widoki placów i zabudowanych pierzei ulic dają odczuwalny znak, jakim miastem była Warszawa.

Cholernie zdradliwa może być jednak praca filmowca. Bo wszystko co tak szczodrze daje nam plastyka i dźwięk, pomagając książkowym, a nawet zdjęciowym opisom – jest nam częściowo odebrane przez nierealistyczną realizację wątku fabularnego.

Pomysł był dobry. Dwóch braci przemieszczając się przez walczące miasto, komentuje zza kamery zdarzenia, ludzi, zbiorową pracę oraz to, co w całym tym dramacie sami przeżywają. Niezrozumiałe jednak, że ciężka praca nad odtworzeniem autentyzmu Powstania odebrana jest tak teatralną manierą ich rozmów. Sala kinowa wypełniona głównie młodzieżą ewidentnie znudziła się szybko tą nierealistyczna relacją, co objawiało się niespokojnym kręceniem i rozmowami. Ich koncentracja została natychmiast zachwiana niemożnością pełnego współodczuwania.

Nie można zrzucać tego zachowania jedynie na karby niedojrzałości. Słabość dialogów między braćmi podkreśla rozwiązanie techniczne decydujące o tym, by ich głosy nie były wsprzężone w dźwięki miasta. W efekcie brzmią jak aktorzy zamknięci w całkowicie czystej akustycznie sali teatralnej. Jest to tak ewidentne, że prawdopodobnie celowe.

Może autorzy doszli do wniosku, że chcą formalnie oddzielić „fiction” od „non fiction”. Niestety pisarskie pióro nie nadążyło za tym pomysłem, tworząc sztuczną psychologię bohaterów, częstokroć gryzącą się z obrazami. Rodzaj protekcjonalności na przemian z infantylnością raz po raz dudnią w interakcji bohaterów, rażąc w obliczu ewidentnego skupienia i dojrzałości widocznych na twarzach powstańców, nawet w momentach zabawy i odpoczynku.

Szkoda, że nie udało się umiejętnie połączyć tych dwóch warstw. Ja też lubię trzymać się realistycznych ocen, nie skupiając się tylko na idei – lub tylko na technice. Za pomysł zatem piątka, za realizację techniczną piątka z małym minusem, za dialogi fabularne dwója. Czy te oceny należy uśredniać? Nie wiem, ale na pewno największą wartością filmu „Powstanie Warszawskie” pozostaje część określona dźwięcznym „non fiction”, czyli zrekonstruowany obraz i dźwięk. I właśnie z tego powodu film trzeba obejrzeć, by połączyć własną wiedzę i wyobraźnię z autentycznym filmem z Powstania Warszawskiego.

Tytuł: Powstanie Warszawskie
Pomysł i Scenariusz: Jan Komasa, Joanna Pawluśkiewicz, Jan Ołdakowski, Piotr Śliwowski
Premiera: 2014
Czas Trwania: 85 min.
Produkcja: Polska

Dodaj komentarz