Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 14/12/2017

Scroll to top

Top

Oto jest głowa zdrajcy (ang. A man for all seasons), reż. Fred Zinnemann, 1966

Oto jest głowa zdrajcy (ang. A man for all seasons), reż. Fred Zinnemann, 1966

Przyzwyczailiśmy się psioczyć na Kościół katolicki, ale tym razem przypominam film o człowieku, którego niewątpliwa szlachetność objawiła się przywiązaniem do tejże instytucji. Anglicy mają piękne słowo „integrity”, nie posiadające dokładnego odpowiednika w języku polskim (dosłownie: „integralność”), a odnoszące się do umiejętności stosowania wysokich zasad etycznych niezależnie od sytuacji. „Oto jest głowa zdrajcy” jest opartą na faktach opowieścią o człowieku o takich właśnie cechach, który, chcąc nie chcąc, wszedł w drogę Henrykowi VIII i rodzącemu się anglikanizmowi.

Przypomnę pokrótce, że Kościół anglikański powstał po tym, jak Henryk VIII przejął w swoim kraju władzę nad hierarchią katolicką, która nie chciała (wraz z papieżem) dać mu rozwodu z Katarzyną. Henryk niczego bardziej nie pragnął niż nowej żony, Anny Baleyn – i zaryzykował dla niej wszystko, łącznie z ekskomuniką i stworzeniem własnego odłamu religijnego. Dzisiaj możemy już stwierdzić, że wyjście spod panowania katolicyzmu było dla Anglików zdecydowanie przydatne w budowaniu niezależnego społeczeństwa, ale to już zupełnie inna historia.

Nie muszę chyba dodawać, że większość „wiernych katolików” zmieniła wyznanie na rozkaz króla, a przypadki buntownicze rzucały nieznośny cień na wszystkich, którzy chcieliby już zapomnieć o swej nagłej konwersji.

Przypadek chciał, że powszechnie znany i szanowany urzędnik, Sir Thomas More, był w tamtym czasie kanclerzem króla. More stanął przed wyborem, w którym nie było salomonowego rozwiązania. Jako prawy urzędnik służył wiernie królowi i Koronie. Jako uczciwy katolik nie mógł zaprzec się swej wiary. Jego przywiązane do zasad i wysoka etyka zastawiły na niego pułapkę, którą próbował rozwiązać doskonałą znajomością prawa.

Ludzka natura ma tendencję do szukania bezpiecznego schronienia i pozostawania „na uboczu”. Cały problem polega na tym, że deklaracja jest czasami bezdyskusyjnie wymagana. Nie można „nie głosować”, wyjechać albo przejść na drugą stronę ulicy – należy opowiedzieć się po którejś ze stron i dać moment na ukazanie w pełni własnego poziomu „integrity” co może mieć przeróżne konsekwencje. Sir More wpadł w pułapkę prawa, osobistych zasad i potrzebie świętego spokoju otaczających go ludzi, co w swej sumie naraziło go na śmiertelne zagrożenie.man_for_all_seasons_xlg

Wszystkie te konflikty czynią „Oto jest głowa zdrajcy” filmem atrakcyjnym dla każdego widza. Doceniła to Akademia Filmowa wręczając twórcom aż sześć Oscarów, w tym za najlepszy film, reżyserię i główną rolę – a w niej Paul Scofield, którego mogą niektórzy pamiętać z zupełnie odmiennej roli zimnokrwistego sędziego z „Czarownic z Salem” powstałego trzydzieści lat później

Oryginalny tytuł można tłumaczyć jako określenie człowieka, na którym można zawsze polegać („człowiek na wszystkie pory roku” lub prościej „człowiek na wszelkie czasy”), ale nie wymyślił go ani Robert Bolt – scenarzysta i autor sztuki, na podstawie której powstał film – ani reżyser Fred Zinnemann. Są to oryginalne słowa padające pod adresem Sir Thomasa More’a, napisane w 1520 r. przez jednego z uczonych w obszerniejszym opisie chwalącym jego uczciwość i wrażliwość. Pamiętamy o Sir Thomasie mniej więcej 500 lat później – nie tylko dzięki filmowi, More był filozofem i pisarzem, został beatyfikowany przez kościół katolicki, a anglikanie ustanowili dla niego dzień pamięci – więc może jest coś na rzeczy, na pewno warto sprawdzić.

Tytuł: Oto jest głowa zdrajcy (ang. A man for all seasons)
Reżyseria: Fred Zinnemann
Scenariusz: Robert Bolt
Premiera: 1966
Czas Trwania: 120 min.
Produkcja: Wielka Brytania

https://www.youtube.com/watch?v=zbZfh-5QsAw

Dodaj komentarz