Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 15/12/2017

Scroll to top

Top

3 komentarze

Mój przyjaciel wróg, reż. Wanda Kościa, 2014

Mój przyjaciel wróg, reż. Wanda Kościa, 2014

Na relacje polsko-ukraińskie cieniem kładą się wydarzenia z Wołynia 1943/44 roku. Rzeź Polaków dokonana przez nacjonalistyczną armię ukraińską pod przewodnictwem Stefana Bandery była czynem strasznym i do dzisiaj żyją świadkowie tamtych wydarzeń i ich dzieci obarczone traumą rodziców. „Mój przyjaciel wróg” to film, którego twórcy postanowili spojrzeć na problem z mniej znanej perspektywy, opowiadając o Ukraińcach ratujących uciekających Polaków. Bohaterami są uczestnicy tamtych wydarzeń, dzięki czemu dokument tchnie autentycznością od pierwszych do ostatnich minut.

Podczas jednej z debat po filmie (w ramach Festiwalu DAG), reżyserka Wanda Kościa wspomniała sytuację, w której jeden z polskich bohaterów filmu zmierza tak szybko do domu ukraińskich gospodarzy, którym zawdzięcza życie, że ekipa nie zdążyła przypiąć mu mikrofonu. W tym przykładzie kryje się się cała istota tego dokumentu. Twórcy podążają za bohaterami, prowadząc naturalne rozmowy z napotkanymi ludźmi, bez uprzedniego aranżowania sytuacji. „Mój przyjaciel wróg” budowany jest najprostszymi narzędziami, nie bawiąc się w nowoczesne technikalia. Dzięki temu atmosfera jest tak prawdziwa, a wypowiedzi napotkanych osób w naturalny sposób rozwijają pełny wachlarz przypadków i możliwych interpretacji tamtych wydarzeń.

Jednocześnie krótkie wywiady z lokalnym historykiem, ludźmi kościoła, czy polskimi społecznikami pielęgnującymi pamięć o polskiej kulturze i omawianych tragicznych wydarzeniach, budują obraz dawnej i współczesnej atmosfery tamtej krainy. Nie jest to film, który stawiałby sobie za zadanie nadrobienie zaległych lekcji historii, epatując liczbami, datami itd., lecz jest to opowieść o konkretnych doświadczeniach pojedynczych ludzi.

Aczkolwiek i tak mam wrażenie, że twórcom udało się pokazać coś więcej niż tylko niezwykłe historie ludzi o prawych sercach. Dzięki wielowątkowej opowieści, chcąc czy nie, film buduje obraz porażającego terroru jaki zapanował na kilka miesięcy na Wołyniu. Choć kilkoro głównych postaci opowiada o tym jak udało im się przeżyć, przygnębiający los polskiej ludności pozostawia w wyobraźni widza wyraźny ślad.

„Mój przyjaciel wróg” pełni ważną rolę w dzisiejszej dyskusji między Polakami i Ukraińcami o wojennych wydarzeniach. Różnice w ocenach tamtych zdarzeń widoczne w wypowiedziach przedstawicieli obu narodów, oddają różne potrzeby i statusy obydwu grup. Polska jest z perspektywy Ukrainy krajem zachodnim i dostatnim, i nasza potrzeba usłyszenia słowa „przepraszam”, choć częściowo zrozumiała dla Ukraińców, rozmywa się jednak w ich obawach o własną tożsamość i bezpieczeństwo.

O Wołyniu niewiele rozmawia się w Polsce, a na Ukrainie świadomość tamtych zdarzeń niemal nie istnieje w szerokim nurcie, choćby z powodu powojennej sowietyzacji kraju i zesłaniu omawianych wydarzeń w historyczną niepamięć. Właśnie takie filmy jak „Mój przyjaciel wróg” mogą pomóc w stosunkowo spokojnym nawiązywaniu dialogu i porozumienia w tak trudnych kwestiach i oby tak się działo.

Tytuł: Mój przyjaciel wróg (ang. My Friend the Enemy)
Reż: Wanda Kościa
Premiera: 2014
Czas trwania: 56 min.
Produkcja: Polska

Komentarze

  1. cauliflower

    wiesz moze, gdzie moge obejrzec ten dokument ?

    • PfW

      Wiem, że 10. czerwca będzie pokaz w Hrubieszowie, a 11. we Włodawie… Producenci pracują nad emisją w telewizji, a wszystkie kolejne pokazy mają być anonsowane na fanpejdżu filmu, pod tym adresem https://www.facebook.com/myfriendenemy

  2. PfW

    padła mi baza danych i straciłem komentarz Natalii nt zbytniej, według niej, poprawności politycznej filmu, moja odpowiedź brzmiała:

    „Wydaje mi się, że taki zarzut można zrobić tylko w sytuacji, gdy ktoś robi film właśnie z zamiarem bycia poprawnym politycznie, albo np. robi film historyczny z wszelkimi datami, liczbami itd. i rozmywa najważniejsze fakty i odpowiedzialność – Wanda Kościa na pewno nie miała takich planów, choć jej rodzina pochodzi z Wołynia i mogłaby mieć ciągaty do oskarżania.
    W tym przypadku jest to film o doświadczeniach konkretnych ludzi, a metoda realizacji jest mocno reportażowa, więc spontaniczna. Temat został jasno określony – to nie jest film o rzezi wołyńskiej, tylko film o przypadkach, w których Ukraińcy pomagali Polakom w trakcie owej Rzezi. Niedługo wejdzie do kin nowy film Smarzowskiego, będziemy brodzić we krwi bez żadnej poprawności, to pewne, może wtedy przydadzą się takie filmy, jak ten…”

Dodaj komentarz