Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 17/10/2017

Scroll to top

Top

Miłość, reż. Filip Dzierżawski, 2012

Miłość, reż. Filip Dzierżawski, 2012

Film Filipa Dzierżawskiego opowiada w skrócie bieografię zespołu „Miłość”, ale co ważniejsze uważnie obserwuje emocjonalną interakcję pomiędzy muzykami legendarnego składu. Dzięli temu łatwiej zrozumieć, że miłość jest mieszanką uczuć wielorakich i dlatego „Miłość” nie mogła skończyć się inaczej, niż dosadnym wybuchem. Ale dokument uchwycił też coś więcej, dając wyobrażenie, co znaczy dla artysty trzymanie się własnego twórczego głosu i jakie trudności może to wywoływać. Krnąbrne charaktery przysłużyły sie filmowi, bo bohaterowie nie boją się powiedzieć co myślą, dziękli czemu powstał jeden z bardziej przenikliwych dokumentów tego typu.

Leszek Możdzer, Mikołaj Trzaska i Tymon Tymański to co by nie powiedzieć nazwiska z polskiego establishmentu muzycznego. Tak, tak Panowie, lata mijają, a mała rewolta na trójmiejskich blokowiskach zamienła się w nazwiska, autorytety i gaże. No może prócz Tymona, który robi z siebie wariata w Radio Rock, ale może kiedyś mu przejdzie (z drugiej strony, z rock’n rolla w Polsce przeżyć się nia da). Jesli komuś niewiele mówią powyższe nazwy i nazwiska to ja już nic nie poradzę, co najwyżej grzecznie zaproponuję trzy, mam nadzieję inspirujące, sample.

Nie ma sensu streszczać filmu, ani opowiadać historii zespołu „Miłość”, który to umieścił na polskiej scenie tyle uznanych nazwisk (również Mezzolla, Sikałę i nieodżałowanego Jacka Otera) – każdego zainteresowanego tematem czeka ciekawa podróż w przeszłość. To co uderza w tej historii najbardziej, to plastyczne pokazanie rozwoju artystycznego, skorelowanego z osobistym dojrzewaniem bohaterów filmu.

Muzycy „Miłości” przypominają długodystansowych biegaczy na przemian zmieniających się na prowadzeniu. We wspólnym graniu osobiste tarcia są tak samo istotne, jak wzajemne zrozumienie. Ich siła i niepowtarzalna wibracja pochodzi z bardzo specyficznego niedopasowania, zmuszającego do spotkania gdzieś w wysokich górach muzycznej wyobraźni. Zanim te ścieżki ostatecznie podążyły w innych kierunkach, muzycy na moment zrównali się w biegu, wydając na świat kilka świetnych płyt.

Tymon Tymański był maszyną napędową „Miłości”, prób reaktywacji zespołu, a wreszcie filmu (również bazującego na podjęciu próby zagrania wspólnego koncertu, po kilkunastu latach rozłąki). Tymański, buffor pomiędzy neurotycznymi kolegami, poświęcił sporo swojej energii, by utrzymać rozejm między Możdżerem i Trzaską, i chyba tylko ten aspekt w filmie nie jest dostatecznie zgłębiony. No ale przecież Tymon nie będzie się za bardzo ze sobą cackał.

20 lat temu panowie nie mogli zgodzić się na pewne formy muzyczne, teraz zdają się różnicować jeszcze mocniej w światopoglądach, co niemal marudnie podkreśla swoją postawą Trzaska. Ale zdaje się, że film zrobił piorunujące wrażenie na samych bohaterach, bo Trzaska w czasie premiery w Muranowie siedział blady w hallu kina, twierdząc, że wersja robocza, którą widział, w zupełności mu wystarcza, a Możdżer po seansie z trudem wydobywał słowa. Obaj samokrytycznie stwierdzili, że to dla nich trudne, ale zgodzili się na ostateczny kształt filmu, bo to „sama prawda”. Niczego więcej nie mogliśmy oczekiwać.

Tytuł: Miłość
Reżyseria: Filip Dzierżawski
Scenariusz: Filip Dzierżawski
Premiera: 2012
Czas Trwania: 92 min.
Produkcja: Polska

Zwiastun

 

Dodaj komentarz