Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 15/12/2017

Scroll to top

Top

2 komentarze

Kumiko (ang. Kumiko, the Treasure Hunter), reż. David Zellnar

Kumiko (ang. Kumiko, the Treasure Hunter), reż. David Zellnar

Film inspirowany miejską legendą o Japonce, która zafascynowana filmem „Fargo” udaje się w podróż z Japonii do Minnesoty, by odnaleźć walizkę z pieniędzmi zakopaną w śniegu. „Fargo” zaczynał się od informacji, że „są to wydarzenia autentyczne”, co było tylko fantazyjną składową filmu. Bohaterka jest jednak przekonana, że ogląda na ekranie prawdziwą relację i rusza na poszukiwania. Drobna psychodela łączy się z nastrojem komediowym, a dobra, „fargowska” realizacja nadaje „Kumiko” niepowtarzalny klimat.

umiko, the Treasure Hunter

Reżyserem (i aktorem w roli policjanta) jest David Zeller, ale scenariusz napisał razem ze swoim bratem Nathanem, a ten i ich poprzednie filmy są opatrzone nagłówkiem Zeller Bros. (czyli „bracia Zeller”). Zatem na pierwszy rzut oka pomysł filmu jest kliszą na każdym poziomie – tzn. bracia robią film na podstawie filmu stworzonego przez słynnych braci Coen. Zachowują przy tym podobną estetykę wizualną, a jedna ze scen z „Fargo” nieustannie przewija się przed oczami Kumiko i widzów. A jednak udało im się stworzyć ciekawą i oryginalną opowieść.

Historia tytułowej Kumiko ma oczywiście bardzo umowny charakter. To jasne, że filmy nie mają obowiązku prowadzić tylko realistycznych relacji z życia, w którym Kumiko trafiłaby prędzej na przymusowe leczenie niż do śnieżnej Ameryki. Kumiko z autystycznym uporem dąży do celu i jeśli mamy przekładać wartość filmu na konkrety, to tego na pewno można się od niej nauczyć.

David Zellnar odtwarza napięcie w stylu „Fargo” i osiąga zamierzony efekt nie tylko w pokrytej śniegiem Minnesocie, ale też w japońskim mieszkanku bohaterki, gdy walka z zużytą kasetą video nabiera iście sensacyjnego wymiaru. Balansowanie między komedią a thrillerem nie jest łatwe, a jednak udało się to reżyserowi, co dobrze świadczy o jego warsztacie.

umiko, the Treasure HunterCo prawda twórca na spotkaniu po filmie (w ramach FF Nowe Horyzonty) cienko zeznawał jeśli chodzi o jego znajomość Japonii. Trzeba zatem traktować obrazek japońskiego życia umownie, bardziej jako składową psychicznej przestrzeni Kumiko, niż realne odniesienie do dalekowschodniej codzienności.

Doskonałym elementem filmu są świetne zdjęcia, subtelnie obrazujące psychiczny stan bohaterki, jej samotność i nieufność otoczenia. W części „amerykańskiej” kamera co i rusz znajduje rożne obiekty, w stylu wielkich dmuchanych manekinów, podstępnych misjonarzy, a nawet pustej przepastnej autostrady, których zestawienie tworzy szyderczy zestaw cech amerykańskiej kultury.

Kumiko jako niemal niemowa, z racji nikłej znajomości angielskiego, staje się  obiektem bardziej do którego się mówi, niż którego się słucha. Dzięki temu możemy usłyszeć najbardziej przemyślane interpretacje jej przybycia w wykonaniu lokalnych mieszkańców – a co za tym idzie poznać ich jakże fantastyczną wizję świata, co buduje i komediowy, i kryminalny charakter opowieści.

Równie mocną stroną filmu jest Rinko Kikuchi w roli tytułowej oraz większość ról drugoplanowych. W swoją postać weszła doskonale, a jej skrępowany temperament koresponduje z wizualną stroną filmu. Od pierwszych scen wiemy, że Kumiko stoi przed zadaniem, którego nie może skutecznie wykonać. A jednak jej walka zbliża do niej widza we wspólnej potrzebie osiągnięcia celu. Bracia Zeller nie dali się zwieść łatwemu odruchowi stawiania klamry w hollywodzkim stylu, dzięki czemu „Kumiko”, mimo swej odrealnionej historii, pozostawia po sobie jak najbardziej autentyczne uczucia.

Tytuł: Kumiko (ang. Kumiko, the Treasure Hunter)
Reżyseria: David Zellnar
Scenariusz: David Zellnar, Nathan Zellnar
Premiera: 2014
Czas Trwania: 105 min.
Produkcja: USA

Zwiastun 1

Zwiastun 2

Komentarze

  1. Eryk Zambrowski

    Królik na końcu wskazuje iż bohaterka zamarzła,czy mam rację ?.

    • PfW

      Trzymam się zasady, by nie umieszczać żadnych ewentualnych spoilerów, więc jedyne co mogę powiedzieć, to że braciom Zeller udało się zachować filmową poetyczność do samego końca ;)

Dodaj komentarz