Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 17/10/2017

Scroll to top

Top

4 komentarze

Dziewczęta z Nowolipek, reż. Józef Lejtes, 1937

Dziewczęta z Nowolipek, reż. Józef Lejtes, 1937

Naiwnie myślałem, że „Dziewczęta z Nowolipek” pozwolą mi zaspokoić pragnienie widoków przedwojennej Warszawy. Ku zaskoczeniu, zamiast miejskiej pocztówki otworzyły się przede mną drzwi ciekawego filmu obyczajowego, pretendującego do jednego z pierwszych polskich filmów feministycznych. Oparty na poczytnej powieści o tym samym tytule, „Dziewczęta z Nowolipek” były jednym z najbardziej popularnych filmów międzywojnia, a co najważniejsze również jednym z najlepszych. Opowiada o młodych dziewczynach wchodzących w samodzielne życie. Ich role miotają się między stereotypem, „grzeszną wolnością” i nieszczerością dorosłego świata. Opowieść porusza niejeden temat tabu, wywołując w swoim czasie liczne rumieńce na sali kinowej.

Dziewczęta z Nowolipek, reż. Józef Lejtes

Autorka książki i współscenarzystka, Pola Gojawiczyńska, też pochodziła z warszawskich Nowolipek, można więc założyć, że była to przypowieść quasi biograficzna, a na pewno reportażowa (więcej o pisarce i jej związkach z Warszawą można przeczytać tutaj). Nowolipki były przed wojną biednymi przedmieściami zamieszkiwanymi przez skromnych rzemieślników i generalnie najniższą warstwę społeczną. Co prawda film nie akcentuje tego faktu zbyt wyraziście, gdyż kadry pozostają dość wąskie, a aktorzy zbyt odświętnie przystrojeni. O biedzie informują głównie zawody; ojciec Mossakowski jest stolarzem, matka praczką, inna biedną wdową i tym podobne. Podczas posiłku dzieci pytają „czy jutro też będzie zupa? Będzie, będzie” – mówi matka –  „a pojutrze? a po pojutrze?!” nie odpuszczają dzieciaki. Jasne są zatem codzienne problemy tych ludzi. To oni są tymi, których zaszczyca rozmową profesor, a osobistymi odwiedzinami uświetnia stolarza dyrektor-zleceniodawca.

Mówi się, że ekranizacja przerosła powieść, ponieważ jest bardziej kompaktowa i umiejętnie skupia narrację na głównych bohaterkach. Film wyreżyserował Józef Lejtes uznawany za jednego z najlepszych twórców międzywojnia. Do realizacji przygotowywał się bardzo rzetelnie, a współpraca między nim a autorką książki konsultującą scenariusz, układała się bez zakłóceń – co nie zawsze jest oczywiste przy pracy nad kontrowersyjnym i znanym tekstem. Sukces był pełen, ponieważ tytuł utrzymywał się w kinach przez dwa i pół miesiąca, co było wtedy niespotykane. Co więcej, nawet ówcześni recenzenci z wielką ulgą przyznawali, że powstał wreszcie film, którego poziom wykracza poza granice polskiego kina (czyli ci przedwojenni mieli podobne problemy do współczesnych).

Dziewczęta z Nowolipek, reż. Józef LejtesDramat rozgrywa się w dwóch podstawowych warstwach. Pierwszy, zaakcentowany bardziej umownie, acz ewidentnie, to nieprzystosowanie dziewczyn z biednych Nowolipek do „wielkiego” świata pieniędzy i autentycznej „miejskości”. Są naiwne nie tylko dlatego, że młode, lecz również dlatego, że nie należą do środowisk, w które rzuca je los.

Drugi i najważniejszy to sytuacja obyczajowa tych młodych kobiet. Porównać ją można do polowania na młode sarny przez doświadczone drapieżniki, czyli starszych od nich mężczyzn. Dziewczyny uwięzione w tym co „wypada” i nie wypada, tym co podpowiada im niewinna wyobraźnia, stają się ofiarami męskiej nieuczciwości i braku odpowiedzialności. Film, siłą rzeczy bardzo delikatnie zważywszy na czas realizacji, pokazuje nie tylko zawiedzione nadzieje, ale również brutalne doświadczenia dziewcząt, mówiąc o niechcianej ciąży, aborcji, a nawet sugerując gwałt na jednej z nich. Jednocześnie rysuje obraz polskiej rodziny jako ciała konsekwentnie zarządzanego przez kobiety-matki, niezależnie od statusu materialnego. Tymczasem mężczyźni lawirują między tym, na co otrzymują pozwolenia, a tym czego nie widać.

Dziewczęta z Nowolipek, reż. Józef LejtesOczywiście przypominam, że zawsze należy brać poprawkę na czas powstania. Obyczajowość, maniera aktorska, jakość kopii i ogólnie pojęta estetyka, różną się diametralnie od dzisiejszej. Łatwo znaleźć kilka za daleko posuniętych uproszczeń narracyjnych, a realizm psychologiczny jest ciągle umowny. A jednak film jest całkowicie zrozumiały i zachowuje wyrazisty przekaz. I żeby było jasne, ogląda się go bez trudu, szczególnie w drugiej połowie, gdy nabiera uniwersalnej naturalności i po prostu wciąga jak każde dobre kino. Polecam jednocześnie znalezienie jak najlepszej kopii, bo to na pewno klucz do satysfakcji z seansu.

Często gdy oglądam filmy powstałe tuż przed II. wojną światową, dopada mnie pytanie o wojenny los aktorów. Los Warszawy jest znany, trzy lata po realizacji Nowolipki staną się częścią getta, by później doszczętnie spłonąć w powstaniach. W żaden sposób nie odtworzymy tamtej dzielnicy – ani materialnie, ani panującej tam, cwaniacko-warszawskiej atmosfery.

Wszystkie cztery odtwórczynie głównych ról (Elżbieta Barszczewska, Jadwiga Andrzejewska, Tamara Wiszniewska, Hanna Jaraczówna) oraz Pola Gojawiczyńska, przeżyły wojnę. Wyemigrowała tylko Wiszniewska, całkowicie porzucając karierę, pozostałe z różnym powodzeniem kontynuowały aktorstwo w Polsce Ludowej.

Dziewczęta3Los mężczyzn był bardziej srogi. Kilku z nich zginęło podczas okupacji, w tym Kazimierz Junosza-Stępowski (grający postać stolarza), uznawany na najwybitniejszego aktora przedwojennego, określanego przydomkiem „człowiek kameleon”. Andrzej Szalawski, grający postać Ignasia, znany jest jako wyrazisty Jurand ze Spychowa oraz Bucholc z „Ziemii Obiecanej”. Reżyser Józef Lejtes wyemigrował do USA, w których nie udało mu się zrobić kariery – wyreżyserował jedynie kilka tytułów i odcinków seriali, a przecież, gdy realizował ostatni swój polski film „Granica” (1938) miał zaledwie 37 lat.

Jest jednak nagroda dla wszystkich twórców „Dziewczyn z Nowolipek”. Otóż stworzyli film przełomowy, rejestrujący obyczaje i społeczne więzy tamtego czasu. Dając nam odczuć nieco bardziej na poważnie, niż większość filmów tamtego czasu, że życiowe niepowodzenia i sukcesy miały taki sam wymiar jak dziś, choć pozbawione były realistycznej reprezentacji w kinie. Gdyby tak jeszcze kopia tego filmu została odnowiona cyfrowo, można by mieć wtedy pełną satysfakcję.

Tytuł: Dziewczęta z Nowolipek.
Reżyseria: Józef Lejtes
Scenariusz: Józef Lejtes, Pola Gojawiczyńska
Premiera: 1937
Czas Trwania: 105 min.
Produkcja: Polska

CAŁY FILM

Komentarze

  1. xxx

    Niesamowity film. oglądałam go jak byłam dzieckiem. Wtedy wywarł na mnie ogromne wrażenie. Dziś widziałam go drugi raz. nic nie stracił. Ponadczasowy. Oczywiście dobra literatura jako podstawa robi swoje.

    • PfW

      Ciągle przymierzam sie do przeczytania oryginalu, którego, wstyd przyznać, nie znam. Jestem bardzo ciekaw tego porównania.

  2. super, widziałam tylko te nowszą wersję, nie wiedziałam, że ta starsza jest taka dobra i że możną ją w necie obejrzeć.

    • PfW

      ano właśnie, kopia którą tu umieszczam jest całkiem przyzwoita, ale tak czy owak czekam na dzień, gdy film zostanie odnowiony…

Dodaj komentarz