Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 28/04/2017

Scroll to top

Top

Kino Konesera

Trzy oblicza Ewy (ang. Three Faces of Eve), reż. Nunnally Johnson, 1957

28/10/2013 |

Po przeczytaniu scenariusza „Trzech oblicz Ewy” Orson Welles przepowiadał, że ktokolwiek zagra główną rolę, dostanie Oscara. I tak też się stało – nieznana wcześniej Joanne Woodward przekonująco podzieliła swoją postać na trzy odmienne charaktery, co najwyższym uznaniem doceniła Akademia Filmowa. Film opiera się na prawdziwej historii opisanej przez dwóch psychiatrów. Był to pierwszy udokumentowany przypadek tzw. „osobowości mnogiej” i do tej cechy odnoszą się tytułowe „oblicza Ewy”. Jedna z najbardziej wciągających opowieści o zapleczu psychiatrycznym jaką widziałem. czytaj dalej

Życie Adeli – Rozdział 1 i 2 (fr. La vie d’Adèle), reż. Abdellatif Kechiche, 2013

23/10/2013 |

„Życie Adeli” trwa niespełna trzy godziny i aby się przekonać do seansu w kinie, w skrytości ducha zaplanowałem drzemkę w trakcie projekcji. Niepotrzebnie, gdyż to film zdecydowanie zajmujący, co zaświadcza umiejętne prowadzenie historii przez reżysera. A owa historia jest stosunkowo prosta, lecz opowiedziana w wypielęgnowanych detalach, co nadaje jej spory ciężar gatunkowy. Opowieść o dojrzewaniu, odkrywaniu swojej seksualności, miłości i jej konsekwencjach. Czyli zgodnie z tytułem, dwa rozdzialiki z wielo-rozdziałowego życia – lecz niezwykle ważne, gdyż inicjacyjne. czytaj dalej

Amores Perros, reż. Alejandro González Iñárritu, 2000

14/10/2013 |

Mocne wejście debiutanta Alejandro Gonzáleza Iñárritu do światowego kina. Wielowarstwowy obraz Mexico City, z powodów konstrukcyjnych porównywany do Pulp Fiction. Jak jednak widać, w amerykańskim tytule widnieje słowo „fiction” – „Amorres Perros” natomiast, rości sobie prawo, do opowiadania o prawdziwych obliczach Meksyku. A w owym, przemoc miesza się z luksusem. Miłość ucieka przed biedą. Niebezpieczna ulica czycha na każdego. Tym filmem błyskotliwą karierę zapoczątkował również Gael García Bernal, którego nazwisko jest już lepiej znane niż nazwisko reżysera. czytaj dalej

Pola X, reż. Léos Carax, 1999

28/08/2013 |

Przyznam szczerze, że nie miałem pewności, czym jest francuski „neogotyk” filmowy, ale po obejrzeniu reprezentanta nurtu, czyli „Pola X”, już wiem, że warto by się było trochę dokształcić. Niewiele widziałem współczesnych filmów o tak fantazyjnej i ponadczasowej formie fotograficznej.  W kadrach Leos Caraxa, reżysera filmu, każda scena drży od wibracji, a nadejście kataklizmu jest pewne. Pozycja zapewne nie dla każdego – jeśli niezrozumiałe zachowania bohaterów filmowych niezmiernie cię irytują, zadania z logiki traktujesz jak największą rozkosz, a nierozpoznany wewnętrzny „pęd” nigdy nie rzucił cię w nieznane miejsca – to może nie być film dla ciebie. czytaj dalej

Vic+Flo zobaczyły niedźwiedzia (fr. Vic+Flo ont vu un ours), reż. Denis Côte, 2013

29/07/2013 |

„Vic+Flo zobaczyły niedźwiedzia” to typ filmu, który nie pozwala, przewidywać swojego zmiennego przebiegu. Dlatego polecam nie czytać recenzji umieszczanych na popularnych portalach, gdyż głównie zajmują się zdradzaniem fabuły. Film zadebiutował i zdobył nagrodę im. Alfreda Bauera na ostatnim festiwalu w Berlinie; dzięki czemu trafił na Nowe Horyzonty, gdzie miałem okazję go zobaczyć. czytaj dalej

Hydrozagadka, reż. Andrzej Kondratiuk, 1970

15/07/2013 |

„Hydrozagadka” jest bardzo dobrze skrywanym sekretem polskiej kinematografii. Oczywiście znana w Polsce, lecz nie kontynuowana oraz nie odnowiona cyfrowo – super-bohater „As” nigdy nie przebił się do świadomości masowego widza, a szkoda bo to majstersztyk kina absurdu. Twórcy nabijają się z amerykańskiego archetypu bohatera o ponad-ludzkich mocach, wysyłając do walki „Asa” – który rozwikła „hydrozagadkę”, uchroni przed zgubnym wpływem alkoholu („och nie! alkohol najgorszą trucizną!”) i zapewni stosowanie przepisów BHP… czytaj dalej

Brat (ros. Брат), reż. Aleksiej Bałabanow, 1997

04/07/2013 |

„Brat” to nie tylko wielki kinowy przebój Rosji lat 90., lecz również film kultowy. Zaledwie kilka lat przed jego powstaniem upadł ZSRR, co doprowadziło kraj do ogromnego chaosu społeczno-ekonomicznego. Rosyjska ulica była biedna i niebezpieczna, a jej ofiarą mógł stać się każdy. Główny wątek filmu opowiada o młodym chłopaku po służbie wojskowej wracającym do rodzinnego Petersburga, by zmierzyć się z jego upadłą twarzą. czytaj dalej

Wodzirej, reż. Feliks Falk, 1977

03/07/2013 |

Żyją na tej pięknej ziemi tacy, którzy tęsknią za rządami I. sekretarza Gierka. Ci, którzy choćby z racji wieku nie mogą się ustosunkować do tego pomysłu, powinni obejrzeć „Wodzireja”. Z samym Gierkiem nie jest bezpośrednio związany, ale ilustruje wspaniałe czasy lat. 70, w których to tenże sekretarzył. „Kolorowe” polskie miasta, lamperie olejnej farby na każdej możliwej ścianie i duchota; wcale nie dzięki wszędobylskim papierosom. czytaj dalej

Bękarty Wojny (ang. Inglourious Basterds), reż. Quentin Tarantino, 2009

27/06/2013 |

Tarantino nie boi się niczego i jestem mu za to bardzo wdzięczny. Czasami przychodzi człowiekowi jakiś szalony pomysł do głowy – ale później racjonalna myśl podpowiada; nie, to byłoby za dużo… Quentin takie myśli „banuje” w moment. czytaj dalej

Buffalo ’66, reż. Vincent Gallo, 1998

17/06/2013 |

„Bufallo ’66” to kino niezależne w czystej postaci. Vincent Galo napisał scenariusz, wyreżyserował i zagrał główną rolę, wpisując się w szereg klasycznych twórców tego typu. Co nie zmienia faktu, że opowiada o problemie powszechnym jak świat długi i szeroki, czyli o miłości. A raczej o braku miłości i braku dziewczyny. Czyli jest dół i dużo głupich pomysłów. czytaj dalej

Cztery Pory Roku, reż. Andrzej Kondratiuk

07/06/2013 |

Andrzej Kondratiuk jest reżyserem takiego typu filmów, dla których trzeba rezerwować czas. Jego filmowa afirmacja życia ujmuje prostotą, lecz wymaga skupienia. W tym przypadku, niejako w nagrodę, „Cztery Pory Roku” koją wszelki wielkomiejski ból. Film przyjmuje formę dziennika o życiu w skromnej chacie otoczonej rzeką i łąkami. Codzienność bohaterów wypełnia własnoręczna praca, wznosząca nie tylko róznorakie konstrukcje, ale przede wszystkim rozwijając międzyludzkie relacje. Opowieść zaczyna się od budowy prostej tamy, a sięga aż do fantazyjnych artefaktów skrywających ponadludzką moc. „Cztery pory roku” to ponadczasowa opowieść i pierwsza część tak zwanego „tryptyku gzowskiego”. czytaj dalej

Festen, reż. Thomas Vinterberg, 1998.

30/05/2013 |

Thomas Vinterberg oraz Lars von Trier byli głównymi twórcami manifestu artystycznego pod nazwą „Dogma 95”. Deklaracja podpisana została 20 marca 1995 roku. „Festen” jest pierwszym filmem stworzonym zgodnie z ustalonymi zasadami. Estetyka „Dogmy” nie zawsze przemawiała do mojej wyobraźni, jednak „Festen” nie ma słabych punktów. Zarówno dzięki scenariuszowi, reżyserii, grze aktorskiej, jak i plastyczności obrazu a’la „Dogma” w wyjątkowy sposób uzupełniającej treść. czytaj dalej

Deep End, reż. Jerzy Skolimowski, 1970.

21/05/2013 |

W 1970 r. po kompletnym fiasku wielkiej produkcji, którą rok wcześniej reżyserował (pt. „Przygody Gerarda”), Skolimowski stworzył jeden z najsłynniejszych filmów w swojej karierze. „Deep End” cieszy się na tyle dużą estymą w Wielkiej Brytanii, że w 2012 r. wydano na blue-ray wersję odnowioną cyfrowo. Nie jest to wielce złożona fabuła, a raczej obraz upamiętniający estetykę Anglii lat 60. Prosta opowieść o nieskrępowanej młodości i dojrzewających namiętnościach. czytaj dalej

Battle Royale (reż. Kinji Fukasaku), 2000.

17/05/2013 |

W 1999 r. Japonię podbiła powieść „Battle Royale”, a już rok później na jej podstawie pojawił się film pod tym samym tytułem. Gdyby szukać odniesień, należałoby sięgnąć do klasycznej powieści „Władcy much” Williama Goldinga, przeniesionej dwukrotnie do postaci filmu (w 1963 r. w Wielkiej Brytanii i 1990 r. w USA). „Battle Royale” to wersja współczesna i w pełni spatologizowana. Szkolna klasa zostaje wytypowana do gry o bardzo prostych zasadach. Wszyscy uczniowie uwięzieni zostają na wyspie. Zwycięzcą jest ten kto przeżyje. Przeżyć może tylko zwycięzca… Film w Japonii bił rekordy popularności, natomiast na świecie wywołał spore kontrowersje. czytaj dalej

Requiem dla Snu (ang. Requiem for a Dream), reż. Darren Aronofsky, 2000.

13/03/2013 |

Konstrukcję „Requiem dla Snu” można porównać do klasycznego utworu „Bolero” Ravela. Rozpoczyna się cicho i spokojnie, by bardzo płynnie przyspieszać rytm i zwiększać poziom decybeli. A w epilogu dołożyć najmocniejsze uderzenie, po którym poczujemy ciarki przechodzące po plecach. czytaj dalej

Nienawiść (fr. La Haine), Mathieu Kassovitz, 1995.

08/03/2013 |

Paryż jest słynny głównie dzięki wieży Eiffla, Mona Lisie i romantycznym micie miasta zakochanych. Jednakże, wielu z tych którym przyszło tam żyć, walczy z codziennością odmienną od tej wizji. Czyli z niebezpiecznym i brutalnym miastem. „Nienawiść” to debiut Mathieu Kassovitza nagrodzony Złotą Palmą w Cannes m.in. za najlepszą reżyserię. We Francji (i nie tylko) film absolutnie kultowy – mix kultur z francuskich przedmieść, dragi, hip hop i policyjne psy – czyli tak wygląda prawdziwe życie człowieniu. czytaj dalej

Śpioch (ang. Sleeper), reż Woody Allen, 1973.

10/01/2013 |

Obsesja na punkcie zdrowego odżywiania była modna w Nowym Jorku już ponad 40 lat temu. Woody Allen jako przebudzony po 200 latach hibernacji właściciel sklepu ze zdrową żywnością i muzyk na pół etatu, bezlitośnie obśmiewa te i inne objawy ludzkiej „nowoczesności”. Dzisiejsze poszukiwania jajek klasy zero to zatem jedynie kontynuacja długotrwałego trendu. Można by rzec o powyższej pozycji, że to „stary dobry” Allen. Między innymi dlatego, że gdy realizował film, był młodzieńczym 38-latkiem, a jego pomysły ciągle pachniały świeżością w ramach rozpoznawalnego stylu. czytaj dalej

Rysopis, reż. Jerzy Skolimowski, 1964.

10/01/2013 |

„Rysopis” był słynnym z powodu treści oraz metod realizacji debiutem Jerzego Skolimowskiego. Młody twórca przechytrzył PRL-owski system produkcji filmowej, co było szczególnym wyczynem w systemie, który przewidywał i planował zużycie łyżek stołowych na głowę obywatela – nie wspominając o ściśle określonej ilości filmów oddawanych corocznie do produkcji. Student reżyserii nie chciał czekać. czytaj dalej

Pi, reż. Darren Aronofsky, 1998.

10/01/2013 |

Matematyczna impresja połączona z organicznym szaleństwem w debiucie Darrena Aronofskiego. Niespokojny umysł Maxa Cohena posługuje się matmą szybciej niż najnowszy MacBook Pro, a jego geniusz jest współmierny z nieprzystosowaniem do świata. Dobrze jest poznać człowieka, który pisząc na gazecie matematyczne równania, wchodzi na poziom sztuki lub filozofii, mając gdzieś codzienne rachunki domowe. Chropowaty, czarno-biały obraz, skutecznie podkreśla atmosferę niespokojnego umysłu, poszukującego liczby doskonałej na bazie badań nad liczbą Pi. czytaj dalej

Piñero, reż. Leon Ichaso, 2001.

10/01/2013 |

Oparta na faktach opowieść o pięknej duszy nowojorskiego poety. Oraz balansującej ją ciemnej stronie, przybierającej postać narkomana i rozbójnika. Jest to zatem przypowieść o wielu osobowościach tkwiących w jednym ciele. Miguel Piñero stał się sławny w latach 70., gdy zadebiutował sztuką „Short Eyes”, za którą został nominowany do sześciu nagród Tony. Napisał ją podczas pobytu w więzieniu Sing Sing. Pochodził z wielodzietnej portorykańskiej rodziny, wychowywanej przez samotną matkę w niebezpiecznej dzielnicy Lower East Side w Nowym Jorku. Jako nastolatkowi nie obce były mu drobne kradzieże i rabunki, w których brał udział jako członek młodocianych gangów. Jednym słowem; język ulicy miał we krwi. czytaj dalej