Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 28/04/2017

Scroll to top

Top

Blue Jasmine, reż. Woody Allen, 2013

Blue Jasmine, reż. Woody Allen, 2013

Po kilku latach europejskich voyage’y Woody Allen wrócił do rodzimych Stanów Zjednoconych. Od razu widać, że na amerykańskiej ziemi czuje bluesa, choć nie ma on nic wspólnego z odczuciem „blue” przez tytułową Jasmine. W moim przekonaniu film można odbierać dwutorowo, tzn; jest to przede wszystkim inteligentna rozrywka przez półtorej godziny, ale również przyczynek do głębszej refleksji jeśli film trafi w odpowiedni moment życiowy widza.

„Blue Jasmine” ma tę zaletę, że to typ kina, które ogląda się od początku do końca z pełnym zadowoleniem. Innymi słowy; Woody Allen w dobrej formie, od pierwszej sceny szyderczo wyśmiewający nasze małe lub większe ograniczenia i niezbywalną megalomanię. Nie jest jednak tak sfrustrowany jak to bywało w „Przejrzeć Harrego” czy „Co nas kręci, co nas podnieca”. Jest po prostu realistą, opowiadającym o nieszczerości, która przynosi rozliczne konsekwencje. Tę postawę umiejętnie ogląda pod każdym kątem, nie oszczędzając nikogo – bądźmy szczerzy, Allen dobrze wie, że widzisz więcej niż mówisz… Co więcej, stąpając po własnej ziemi, Woody z większą naturalnością posługuje się odniesieniami do aktualnych problemów, w tym wypadku m. in.; kryzysu finansowego, nowobogackiego towarzystwa, czy sławetnego Madoffa, który dobrał się do portfeli pokaźnej grupy amerykańskiej elity (za co został skazany na 150 lat więzienia). A to wszystko pośród widoków San Francisco.

Allen jak zwykle trzyma rękę na pulsie w kwestii obsady; Cate Blanchett jest bardzo przekonująca, a Alec Baldwin wreszcie z poluzowanym krawatem, co mu bardzo dobrze robi. Poza tym Michael Stuhlbarg i Bobby Cannavale w roli odpowiednio; lekko obleśnej i mocno gapowatej, robią zabawne wrażenie – zważywszy, iż obaj znani są z serialu „Zakazane Imperium”, w którym grają bezwzględnych mafiozów. Londyńska aktorka Sally Hawkins pierwszorzędnie odgrywa „normalną”, amerykańską dziewczynę ze spożywczaka. Tylko Luis CK jakiś taki oklapły w tej swojej żądzy…

Tytułowy film to rodzaj opowieści o bezwzględnym przywiązaniu do samego siebie i swoich potrzeb. Opisuje stan trwały, w którym kurczowo tkwią bohaterowie. Odbiór może być zatem dwojaki. Nawet jeśli historia Jasmine i jej zderzenie z rzeczywistością nie jest dla widza wielkim odkryciem, i tak będzie ukontentowany obserwacjami społecznymi a’la Woody Allen. Jeśli natomiast  ktoś jest na etapie intensywnych przemyśleń o istocie relacji między ludźmi, „blue”* Jasmine może na dłużej pozostać w jego myślach.

Tytuł: Blue Jasmine
Reżyseria: Woody Allen
Scenariusz: Woody Allen
Premiera: 2013
Czas Trwania: 98 min.
Produkcja: USA

*angielskie słowo „blue” określa smutny nastrój, kogoś pogrążonego w melancholii (oprócz tego „blue” to oczywiście kolor „niebieski”)

Dodaj komentarz