Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 19/11/2017

Scroll to top

Top

„Blade Runner 2049” czyli Frank Sinatra wiecznie żywy

„Blade Runner 2049” czyli Frank Sinatra wiecznie żywy

Denis Villeneuve lubuje się w budowaniu mrocznej atmosfery i długich kadrach skąpanych apokaliptyczną muzyką, co widać dobrze w jego poprzednich filmach. Nic więc dziwnego, że w Blade Runner 2049″ zmartwiały świat ludzi oraz rewoltę andromaszyn natchnionych obietnicą nowego życia objawia rdzawy filtr na oku kamery . Byłem na to przygotowany i może dlatego najbardziej przeraził mnie hologram Franka Sinatry śpiewającego na żywo w retro pozytywce.

Pierwszy Blade Runner był wizją fantastyczną, możliwą do wyobrażenia, ale nie do uwierzenia. Na łonie nieznanej przyszłości zasiewał ziarno uniwersalnej filozoficznej refleksji. W odróżnieniu najnowszy film oddziałuje na wyobraźnię człowieka nowych technologii, dlatego hologram Sinatry (który pewnie będzie można za niedługo postawić sobie w salonie) niebezpiecznie zbliża realia współczesnego widza z wizją świata nowego filmu. Wizja przyszłości teoretycznie straszy na niby, ale może już trochę naprawdę.

Trudno jest porównywać obydwa filmy i nie wiem czy ma to sens. Kontynuacja mesjańskich objawień i poszukiwań samoświadomości głównego bohatera, androida ‚K’, stała się tylko równoległym wątkiem, jednym z wielu do wyboru. Popkultura wymusiła wątek tajnego stowarzyszenia, tajemnic wyrytych w niezrozumiałych enkrypcjach i miłości a’la ‚Her’ Spike’a Jonza. Jedynie ludzki wymiar pozostaje niezmienny. Dodajmy; ten po drugiej stronie kamery. Nasze antropocentryczne spojrzenie każe przypisywać sobie cechy boskie. Andromaszyny przecież marzą o duszy. Ludzkiej duszy, którą im z wyższością odmawiamy, by jednocześnie opisywać własny gatunek w jak najgorszych barwach. Nasz wewnętrzny konflikt pozostaje niezmienny jak przystało na twory śmiertelne.

Niezapomniany Rutgher Hauer z pierwszego filmu zbudował postać robota Roya w pięknym teatralnym stylu. Połączeniem ponadnaturalnej siły i ludzkich rozterek odwzajemnił zmagania ze światem samotnego łowcy w wykonaniu Harrisona Forda. Tymczasem Ryan Gosling to już postać bezkrwista. Jego emocje są głównie widoczne w postaci przeciągłych panoram i krwistego koloru nieba. Dopowiadając wątki do poprzedniego Blade Runnera reżyser mimowolnie znajduje najbardziej ożywionych bohaterów w przeszłości. Witalność, że tak to ujmę, kolejnych warstw filmowych wypada również na korzyść poprzednika, gdy przypomnieć sobie jego punkową obfitość i wyraziste charakterystyki, również te drugoplanowe.

Różnice między filmami można porównać do różnicy między analogową taśmą filmową a cyfrowym zdjęciem. Rozwój technologi pozwala na precyzyjne umieszczenie milionów pikseli na fotografii, jednak przy maksymalnym zbliżeniu zawsze zobaczymy tylko jeden. Podczas gdy zbliżenie na taśmie analogowej zakończy się niewyraźną bezkształtną plamą dającą pole do dalszych interpretacji. Kosztem filozoficznej głębi ‚Blade Runner 2049’ otwiera zatem nowe konkretne wątki, i robi to z niewątpliwą precyzją, więc warto sprawdzić osobiście.

Tytuł: Blade Runner 2049
Reżyseria: Denis Villeneuve
Scenariusz: Hampton Fancher, Michael Green
Premiera: 2017
Czas Trwania: 163 min.
Produkcja: USA

Zwiastun

Dodaj komentarz

Następny wpis

Czytasz najnowszy tekst