Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 30/04/2017

Scroll to top

Top

Bill Hicks. Amerykanin (ang. American: The Bill Hicks Story), reż. Matt Harlock, Paul Thomas, 2009

Bill Hicks. Amerykanin (ang. American: The Bill Hicks Story), reż. Matt Harlock, Paul Thomas, 2009

Objawienia doznał zobaczywszy Woody Allena. Jego matką były ostre brzmienia Hendrix’owskiej gitary, ojcem zielony kanion z szeroką autostradą. Bill Hicks był amerykańskim komikiem, którego szeroka sława wybuchła dopiero po przedwczesnej śmierci. Zaczął karierę mając 15 lat. Wbrew zakazowi konserwatywnych rodziców wymykał się z domu do jedynej knajpy w Houston z tzw. „open mic”. Najpierw, próbując uwieść słuchaczy, głosił dobrą nowinę w delikatnym, młodzieńczym stylu. Po przenosinach do Los Angeles wkroczył w dolinę ciemności. Kontrowersyjny i bluźniejczy syn Teksasu, by odnaleźć granicę, musiał ją przekroczyć. Jednego tylko nie zmienił nigdy, co słychać w jego słynnym manifeście: „play from the heart! play from the fucking heart!” („graj z serca!, graj z pierdolonego serca!”) – czyli poszukiwanie prawdy, musiało prowadzić go wąską ścieżką. Powyższy film to nie tylko świetnie udokumentowany życiorys, lecz również hymn pośmiertny ku pamięci. Żeby było jasne; Hicks to antyteza sentymentalizmu – był raczej ognistą kulą ognia, zesłaną by wypomnieć nam grzechy.

billhicks7Bill Hicks długo przebijał się do świadomości masowego widza. Tak naprawdę udało się to dopiero po premierze powyższego filmu, 15 lat po śmierci. Oczywiście na jego rozpoznawalność trzeba spojrzeć przez odpowiednią skalę. Uznawano go za najlepszego stand-up’owca w Houston. Ze swoim show podróżował po USA i Kanadzie. Był bardzo znany w Wielkiej Brytani, w której zrobił najpoważniejszą karierę i nie bez przypadku twórcami filmu są Brytyjczycy. Ale by zaskarbić sobie uznanie ogólnoamerykańskiej publiczności, trzeba przyciągnąć którąś z największych stacji telewizyjnych. By zainteresować telewizję, wydawcy musieli być pewni, że komik będzie wzbudzał powszechne zaiteresowanie. Cały problem z Hicksem polegał na tym, że wzbudzał przede wszystkim kontrowersje.

W tym zapewne ma swoje źródło różnica w obiorze Hicksa między laicką publicznością Wielkiej Brytanii, a poplątaną i często konserwatywną obyczajowo Ameryką. Słynne jest wycięcie występu Billa programie Lattermana, ze wględu na sponsorów i krytykę religii. Hicks burzył fundamenty zachodniej cywilizacji. Wdrapywał się ku niebu, by zciągnąć koronę z głowy Ojca. Do pracowników reklamy mierzył z wyrzutni rakietowych. Pobratymców ze sceny, sprzedających się reklamie (sławetny Jay Leno) mieszał z błotem. Chwalił narkotyki, bezlitośnie demaskował nowoczesne media i politykę. I tak dalej i wiele innych. Był rock’n’roll’owcem sceny komediowej. Główny motyw mógł grać mu tylko Hendrix, łączyć w bólu Kurt Cobain. Bez świętości, porzucając przeszłość, w imieniu prawdy parł do przodu.

Bill Hicks. Amerykanin„Bill Hicks. Amerykanin” śledzi życie bohatera na archiwalnych zdjęciach i taśmach, włączając w to ciekawe zasoby rodzinnej biblioteki. Prowadzą nas jego przyjaciele, brat i siostra, matka i on sam w materiałach scenicznych. Film stosuje oryginalne metody animowania zdjęć. Momentami dokument zamienia się nieomal w kreskówkę, co może wydawać się nieco natrętne, ale na pewno akceptowalne. Film sam w sobie zawiera ograniczoną ilość występów Hicksa, te jednak bez trudu odnaleźć można w sieci, co polecam uczynić ze względu na ich wyjątkową aktualność.

Po przekroczeniu granicy wytrzymałości własnej i widzów, niejednokrotnie obserwujących na scenie bezwładne, pijane ciało, Bill Hicks urodził się na nowo. To jasne, iż sam był sobie częściowo winny, że kariera takiego młodocianego złotka nie potoczyła się płynnie. Dało mu to przewagę dojrzałości zdobytej własną krwią. Niestety, gdy widział daleko i trzeźwo, uciekając od słabości – dogoniła go teraźniejszość.

Tytuł: Bill Hicks. Amerykanin (ang. American: The Bill Hicks Story)
Reżyseria: Matt Harlock, Paul Thomas
Premiera: 2009
Czas Trwania: 179 min.
Produkcja: Wielka Brytania

Zwiastun

Trailer „inpsirujący”

Scena z filmu

 

Dodaj komentarz