Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 30/04/2017

Scroll to top

Top

„Berlin: symfonia wielkiego miasta” (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt), reż. Walter Ruttmann, 1927

„Berlin: symfonia wielkiego miasta” (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt), reż. Walter Ruttmann, 1927

Prowadzenia bloga rozpocząłem od opisu radzieckiego „Człowieka z kamerą”, czyli klasyka i wyznacznika nowoczesnego pojęcia kina – teraz, w filmowym poście naumer 100, czas przypomnieć „Berlin: symfonia wielkiego miasta”, powstały dwa lata wcześniej i uznawany za przełomową „symfonię miejską” i swoistego kuzyna filmu radzieckiego.

„Symfonia miejska” łączyła zadanie dokumentowania miejskiej przestrzeni z mniej dosłowną formą awangardową, a swoją nazwę powzięła właśnie od omawianego tytułu. Nie zmienia to faktu, że powyższy film pozostaje niezapomnianą wizytówką wielkomiejskiego życia w przedwojennym Berlinie, również dzięki temu, że nie pomija żywych mieszkańców, podczas gdy poprzedzające dokumenty skupiały się głównie na architekturze.

"Berlin, symfonia wielkiego miasta" (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt)

Film cechuje bardzo czytelna struktura. Służy temu podział na 5 aktów oraz etapowa narracja dająca klarowne dla widza informacje. Zaczynamy podróż w pociągu wjeżdżającym do miasta, zwieńczoną efektownym najazdem na tablicę dworcową „Berlin”. Następnie pogrążona we śnie niemiecka stolica powoli budzi się do życia. Robotnicy ruszają do pracy, otwierają podwoje wielkie wrota zajezdni tramwajowej, na ulice wypełzają jeżdżące pojazdy, a chodniki wypełniają ludzkie sylwetki. W obiektywie kamery miasto przypomina potężne zwierzę, które przeciągając się o poranku, prezentuje imponującą posturę. Konsekwentnie film zagłębia się w kolejne przejawy miejskiego życia.

Epicentrum następuje w akcie III., w którym tłum urzędników, robotników i innych mieszkańców przemieszcza się przez miasto, korzystając z nowoczesnych środków transportu. Berlin był w tamtym czasie jednym z największych metropolii świata. Zamieszkiwało go ok. 4 mln. ludzi, ukazywało się około 2500 tysiąca tytułów prasowych, a rocznie sprzedawało się około 400 milionów biletów kinowych (sic!). Stolica Niemiec reprezentowała wszystko to, co miała reprezentować nowoczesność, a zainspirowani filmowcym znudzeni pracą w zamkniętych atlier, wyszli na ulicę, by utrwalić ten dynamiczny świat ludzi i maszyn.

Oba wspomniane filmy charakteryzuje podobna struktura, aczkolwiek to wspomniany we wstępie „Człowiek z Kamerą” uznawany jest za przełomowe osiągnięcie filmowe tamtego czasu. Mówiąc najprościej Wiertow przytłoczył konkurenta intensywnością opowieści. Oba filmy trwają mniej więcej tyle samo, ale ilość ujęć, tempo, techniki animowania obrazu i bezpruderyjne zbliżenie do ludzi w filmie radzieckim, dominuje „Berlin: symfonię wielkiego miasta”, a swoim czasie przytłoczyło przecież nawet widzów, nieprzyzwyczajonych do takiej dynamiki na ekranie kinowym (po premierze amerykański dziennikarz napisał artykuł, w którym twerdził, że w filmie Wiertowa ujęcia są zbyt szybkie, by przyswoiło je ludzkie oko).

Wspominam o tym dlatego, że Wiertow spotkał się z zarzutem, iż skopiował część rozwiązań kompozycyjnych i technicznych od Ruttmana. W ramach swojej obrony udowodnił jednak, że pracował nad zastosowanymi rozwiązaniami już przy wcześniejszych filmach, dzięki czemu to własnie „Człowiek z kamerą” uznawany jest za film w najwyższej formie podsumowujący pracę nad techniką realizacji i montażu. Ponadto sam Ruttmann przyznawał, ze czerpał z teorii realizacyjnych nazywanych wtedy „sowiecką szkołą montażu” współtworzoną w głównej mierze przez Wiertowa (w grupie byli także Lew Kuleszow, Esfir Szub, Wsiewołod Pudowskin i inni)

"Berlin, symfonia wielkiego miasta" (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt)

Oprócz stosowania wariacji technik montażowych, w obu filmach istotną rolę odgrywa ruch. Filmowcy kręcą z jadących pociągów, samochodów itp. i o ile film niemiecki ma mocne, jak na czas powstania, tempo – o tyle film rosyjski to jazda bez trzymanki. Dzięki temu seans filmu Ruttmanna daje okazję by przyjrzeć się dokładnie miastu i jego mieszkańcom, „Człowiek z kamerą” natomiast (kręcony w kilku największych miastach Związku Radzieckiego) jest okazją by wprowadzić się w stan niemal hipnotyczny.

„Berlin: symfonia wielkiego miasta” można uznać zatem za starszego brata „Człowieka z Kamerą”. Jest równie atrakcyjny jak wielki następca, a dla tych, którzy szukają obrazów bardziej uporządkowanych może być nawet bardziej przystępny. Do filmu skomponowano muzykę, którą grać miała orkiestra podczas projekcji, a obecnie film można obejrzeć w wielu wersjach muzycznych.

Oba filmy były przełomowe nie tylko ze względu na sposób realizacji czy tematykę. Trzeba pamiętać, że jednym z istotnych wyznaczników dla ówczesnych recenzentów był fakt, że był to film bez aktorów. Film bez aktorów! Takie dziwa potrafili przynieść do kin twórcy filmowi i już wiadomo, że był to dopiero początek kreowania i nazywania tak dziś oczywistych gatunków filmowych.

Tytuł: Berlin: symfonia wielkiego miasta (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt)
Reż: Walter Ruttmann
Scenariusz: Karl Freund, Walter Ruttmann
Montaż: Walter Ruttmann
Premiera: 1927
Czas trwania: 65 min.
Produkcja: Niemcy

CAŁY FILM (z oryginalnie skomonowaną muzyką do filmu)

Dodaj komentarz