Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 21/10/2017

Scroll to top

Top

„Berlin: symfonia wielkiego miasta” (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt), reż. Walter Ruttmann, 1927

„Berlin: symfonia wielkiego miasta” (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt), reż. Walter Ruttmann, 1927

Prowadzenia bloga rozpocząłem od opisu radzieckiego „Człowieka z kamerą”, czyli klasyka i wyznacznika pojęcia nowoczesnego kina. A teraz, w filmowym poście numer 100, czas przypomnieć „Berlin: symfonia wielkiego miasta”. Film niemiecki powstał dwa lata wcześniej i jest uznawany za przełomową „symfonię miejską” i swoistego kuzyna filmu radzieckiego.

Tzw. „symfonia miejska” łączyła zadanie dokumentowania przestrzeni miasta z mniej dosłownymi elementami artystycznymi, a swoją nazwę powzięła właśnie od omawianego tytułu. Nie zmienia to faktu, że film pozostaje przede wszystkim niezapomnianą wizytówką wielkomiejskiego życia w przedwojennym Berlinie. Cechą charakterystyczną jest fakt, że autorzy nie zapominają o żywych mieszkańcach miasta, podczas gdy poprzedzające dokumenty skupiały się głównie na architekturze, dlatego też „Berlin…” na wielu poziomach stanowi wyjątkowy wgląd w ówczesny świat.

Film cechuje bardzo czytelna struktura. Służy temu podział na 5 aktów oraz etapowa narracja dająca klarowne dla widza informacje. Zaczynamy podróż w pociągu wjeżdżającym do miasta i ujęciem efektownego najazdu na tablicę dworcową „Berlin”. Pogrążona we śnie niemiecka stolica powoli budzi się do życia. Robotnicy ruszają do pracy, a wielkie wrota zajezdni tramwajowej otwierają podwoje. Na ulice wypełzają jeżdżące pojazdy, chodniki wypełniają ludzkie sylwetki. W obiektywie kamery miasto przypomina potężne zwierzę, które przeciągając się o poranku, prezentuje imponującą posturę. Konsekwentnie film zagłębia się w kolejne przejawy miejskiego życia.

Epicentrum następuje w akcie III., w którym tłum urzędników, robotników i innych mieszkańców przemieszcza się przez miasto, korzystając z nowoczesnych środków transportu. Berlin był w tamtym czasie jedną z największych metropolii świata. Zamieszkiwało go ok. 4 mln. ludzi, ukazywało się około 2500 tysiąca tytułów prasowych, a rocznie sprzedawało się około 400 milionów biletów kinowych (sic!). Stolica Niemiec reprezentowała wszystko to, co miała reprezentować nowoczesność. Filmowcy znudzeni pracą w zamkniętych atlier, wyszli na ulicę zainspirowani dynamicznym światem ludzi i maszyn.

"Berlin, symfonia wielkiego miasta" (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt)

Oba wspomniane we wstępie filmy charakteryzuje podobna struktura. „Berlin, symfonia wielkiego miasta” zrobił przełomowy krok w prowadzeniu narracji i pracy kamerą, aczkolwiek to „Człowiek z Kamerą” uznawany jest za przełomowe osiągnięcie filmowe tamtego czasu. Mówiąc najprościej Wiertow przytłoczył konkurenta intensywnością opowieści. Oba filmy trwają mniej więcej tyle samo, ale ilość ujęć, tempo, techniki animowania obrazu i bezpruderyjne zbliżenie do ludzi w filmie radzieckim, dominuje film niemiecki. W swoim czasie przytłoczył przecież nawet widzów, nieprzyzwyczajonych do takiego tempa na ekranie kinowym (po premierze amerykański dziennikarz napisał, że w filmie Wiertowa ujęcia są zbyt szybkie, by przyswoiło je ludzkie oko).

Wspominam o Wiertowie i jego filmie dlatego, że spotkał się z zarzutem fanów „Berlina..” i opinii publicznej, że skopiował część rozwiązań kompozycyjnych i technicznych od Ruttmana. W ramach obrony udowodnił jednak, że pracował nad zastosowanymi rozwiązaniami już przy wcześniejszych filmach. Dzięki czemu to właśnie „Człowiek z kamerą” uznawany jest za film w najwyższej formie podsumowujący pracę nad techniką realizacji i montażu. Ponadto sam Ruttmann przyznawał, że czerpał z teorii realizacyjnych nazywanych wtedy „sowiecką szkołą montażu” współtworzoną w głównej mierze przez Wiertowa (w grupie byli także Lew Kuleszow, Esfir Szub, Wsiewołod Pudowskin i inni)

"Berlin, symfonia wielkiego miasta" (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt)

Oprócz stosowania wariacji technik montażowych, w obu filmach istotną rolę odgrywa ruch. Filmowcy kręcą z jadących pociągów, samochodów itp. i o ile film niemiecki ma mocne, jak na czas powstania, tempo – o tyle film rosyjski to jazda bez trzymanki. Seans filmu Ruttmanna daje okazję by przyjrzeć się dokładnie miastu i jego mieszkańcom. Natomiast „Człowiek z kamerą” (kręcony w kilku największych miastach Związku Radzieckiego) jest okazją by wprowadzić się w stan niemal hipnotyczny.

„Berlin: symfonia wielkiego miasta” można uznać zatem za starszego brata „Człowieka z Kamerą”. Jest jednym z przełomowych dzieł historii kinematografii. Dla poszukujących bardziej uporządkowanych kompozycji może być nawet atrakcyjniejszy niż film Wiertowa. Do filmu skomponowano muzykę, którą grać miała orkiestra podczas projekcji, a obecnie film można obejrzeć w wielu wersjach instrumentalnych. Stał się inspiracją dla muzyków przeróżnych stylów i gatunków, co w swoim sprzężeniu może budować kolejne perspektywy dla widza.

Oba filmy były przełomowe nie tylko ze względu na sposób realizacji czy tematykę. Trzeba pamiętać, że jednym z istotnych wyznaczników dla ówczesnych recenzentów był fakt, że był to film bez aktorów. Film bez aktorów! Takie dziwa potrafili przynieść twórcy do kin i już wiadomo, że był to dopiero początek kreowania i nazywania tak dziś oczywistych gatunków filmowych.

Tytuł: Berlin: symfonia wielkiego miasta (niem. Berlin: Die Sinfonie der Großstadt)
Reż: Walter Ruttmann
Scenariusz: Karl Freund, Walter Ruttmann
Montaż: Walter Ruttmann
Premiera: 1927
Czas trwania: 65 min.
Produkcja: Niemcy

CAŁY FILM (z muzyką klasyczną w tle, istnieje wiele wersji muzycznych do filmu)

Dodaj komentarz