Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 28/04/2017

Scroll to top

Top

Battle Royale (reż. Kinji Fukasaku), 2000.

Battle Royale (reż. Kinji Fukasaku), 2000.

W 1999 r. Japonię podbiła powieść „Battle Royale”, a już rok później na jej podstawie pojawił się film pod tym samym tytułem. Gdyby szukać odniesień, należałoby sięgnąć do klasycznej powieści „Władcy much” Williama Goldinga, przeniesionej dwukrotnie do postaci filmu (w 1963 r. w Wielkiej Brytanii i 1990 r. w USA). „Battle Royale” to wersja współczesna i w pełni spatologizowana. Szkolna klasa zostaje wytypowana do gry o bardzo prostych zasadach. Wszyscy uczniowie uwięzieni zostają na wyspie. Zwycięzcą jest ten kto przeżyje. Przeżyć może tylko zwycięzca… Film w Japonii bił rekordy popularności, natomiast na świecie wywołał spore kontrowersje.

W USA po kilku pokazach na uniwersytetach projekcje zostały zakazane. Dopiero 10 lat później film pojawił się na DVD w oficjalnej sprzedaży. Wstrzymanie pokazów w Stanach, wpisało się w narodową dyskusję o dostępie do broni, bezpieczeństwie w szkołach, itp. Zakaz nie przeszkadzał natomiast amerykańskim producentom planować remake. Ostatecznie wszelkie plany legły w gruzach, gdy Ameryką wstrząsnęła kolejna masakra w szkole dokonana przez nastoletniego ucznia (w stanie Wirginia). Choć w USA wewnętrzne napięcia na tym tle są bardzo mocne, amerykańską wersję zrealizowano ostatecznie w postaci „Hunger Games” debiutujących w 2012 roku i nawiązującego do pomysłu „Battle Royale”.

Battle Royale

Zarzuty o niebezpieczne projektowanie przyszłości, psucie młodzieży i doprowadzanie kina do absurdu, mogłyby mieć uzasadnienie tylko wtedy gdybyśmy traktowali film dosłownie. Nie sądzę jednak aby powyższe obawy miały sens, gdyż „Battle Royale” to rodzaj groteski, wynikającej z przesilenia odczuwanego przez japońskie społeczeństwo. Młodzież zaprzęgnięta jest do całodobowej nauki, z przerwą na sen. Wykształceni dorośli uwikłani są w całodobową pracę, z jednoczesnym  rygorem odwiecznej hierarchii społecznej i zawodowej. Tęsknota za tradycją dającą oddech i samodzielność, natrafia tylko na jej nowoczesne, skomercjalizowane odmiany. W dzisiejszej Japonii młode głowy wraz ze swoimi naturalnymi dorastającymi potrzebami, wpadają w wirówkę bardziej złożoną niż sieć tokijskiego metra.

Ale tak naprawdę nie chodzi o Japonię. „Battle Royale” nie tylko pokazuje głupią przemoc między ludźmi – wskazuje wszelkie typy osobowości, które chcą znaleźć własną drogę „wyjścia”. Pokazuje nie nastoletnie charaktery, a ludzkie – czyniąc z filmu uniwersalną historią o „dorosłych”, odbitą w możliwie najbardziej krzywym zwierciadle. Cywilizacje „zachodnie” mogą doskonale przejrzeć się w tym odbiciu.

Film wyreżyserował bardzo znany w Japonii Kinji Fukasaku, a scenariusz napisał jego syn Kenta Fukasaku. Jedną z głównych ról (nauczyciela) gra Takeshi Kitano – ennfant terrible japońskiego kina. Znany z hulaszczego trybu życia reżyser, komediant, scenarzysta, aktor, prezenter, etc. Ale to „młodzież” oczywiście jest głównym bohaterem. Jeśli ktoś ma obawy przed oglądaniem tego typu przemocy, to dodam, że śmierć w większości scen przedstawiona jest groteskowo i teatralnie, co pozwala zachować nam trochę oddechu. Z ciekawostek warto wiedzieć, że japońska miłość do Chopina przełożyła się na nagranie muzyki do filmu przez Warszawską Filharmonię Narodową, która wywiązała się z zadania na piątkę.

No cóż, jak to mówi nauczyciel o słonecznym poranku na pięknej wyspie: „wiem, że ciężko jest gdy obok umiera przyjaciel, ale trzymajcie się! miłego dnia!”…

Tytuł: Battle Royale
Reżyseria: Kinji Fukasaku
Scenariusz: Kenta Fukasaku
Premiera: 2000
Czas Trwania: 114 min.
Produkcja: Japonia

Dodaj komentarz