Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

IntoKino | 30/04/2017

Scroll to top

Top

Syryjska love story (ang. A Syrian Love Story), reż. Sean McAllister

Syryjska love story (ang. A Syrian Love Story), reż. Sean McAllister

Gdy Sean McAllister pięć lat temu zaczynał pracę nad filmem, rewolucja w Syrii stawiała pierwsze poważne kroki. Początkowo robił więc dokument o małżeństwie Raghdy i Amera, znajdującym się w trudnej sytuacji społecznej, ale żyjącym „u siebie” i z nadziejami na dobrą zmianę warunków politycznych w jakich funkcjonował ich kraj. Nikt nie mógł przewidzieć, jak dramatyczne zmiany przyniesie walka o bardziej nowoczesną odmianę demokracji we własnym państwie, gdyż taki był pierwotny cel rewolucjonistów.

Reżyser miał nosa wybierając bohaterów, ponieważ równolegle z dramatycznym losem ich ojczyzny rozwija się niestandardowa relacja między małżonkami. „Syrian love story” jest i pozostanie filmem uniwersalnym właśnie dlatego, że opowieść o relacji uczuciowej i jej przemianach pozostaje podstawowym wątkiem przez cały film. Tym sposobem nakłada na warstwę polityczną filtr osobistych potrzeb w intymnym związku i poza nim. McAllister ma niesamowitą umiejętność nieinwazyjnego współuczestniczenia w życiu swoich bohaterów i jest zauważalne, że pozostał postronnym obserwatorem ich relacji, mimo że spędził nad filmem ostatnie 5 lat, nierzadko mieszkając z filmowaną rodziną.

Ciekawy jest też fakt, że Raghda, Amer i ich dzieci nie są stereotypowymi przedstawicielami swojej kultury, ponieważ nie są muzułmanami, a ich relacja jest ewidentnie równouprawniona, co mam nadzieję będzie dla wielu mocno otrzeźwiające. Równie ważne jest, że bohaterowie nie są całkiem pobocznymi obserwatorami niepokojów społecznych. W pierwszej sekwencji filmu Raghda znajduje się w więzieniu syryjskiego reżimu, w którym znalazła się za napisanie anty-dyktatorskiej książki. Jest rewolucjonistką z krwi i kości, a swojego męża Amera poznała jako palestyńskiego aktywistę. Wzajemna tęsknota i niepokój o przyszłość są zatem wymownym punktem wyjścia ich historii, a efekt wzmacniają zasmuceni synowie, z których jeden ma zaledwie pięć lat, a jego osobistym urokiem można by chyba zarazić samego Asada…

Zatem niezależnie od przemian w życiu rodzinnym i wzajemnych relacjach nad bohaterami nieustannie wisi złowieszczy pocałunek destrukcji i/lub śmierci. Mam wrażenie, że McAllister nie chciał skupiać się na wątku politycznym, jednak okoliczności zmuszają go do raportowania procesu walki o wolność, który w pewnym momencie zamienia się w ucieczkę. Zachodni widzowie dostaną zatem dostateczną ilość krótkich, ale doniosłych komentarzy na większość tematów rozpalających nastroje społeczne w Europie.

Raghda i Amer prezentują odmienne postawy w poszukiwaniu optymalnego rozwiązania ich trudnej sytuacji. Odkrywania własnego „ja” wywołane zmieniającymi się okolicznościami może przynieść różnoraką wolność każdemu z nich i jest ciekawe samo w sobie – ale może również stać się źródłem konfliktu i ten wątek jest równie ponadczasowy, jak analiza dramatycznego czasu w jakim znajduje się Syria i jej obywatele. Polecam wyjątkowo aktualne spojrzenie w dokumencie Seana McAllistera na bieżące problemy Syrii, tak głośno odbijające się echem w dostatnich europejskich domach.

Tytuł: A Syrian Love Story (wolne tłumaczenie: Syryjska historia miłosna)
Reżyseria: Sean McAllister
Premiera: 2015
Czas trwania: 76 min.
Produkcja: Wielka Brytania

 

Krótki wywiad z reżyserem (po angielsku)

Dodaj komentarz